Relacje z wydarzeń

   





 

"Śladami tras Stanisława Dzierżaka – Pożegnanie zimy i powitanie wiosny"

 

 

 

 

    W cyklu wycieczek przypominajacych jednego z założycieli Oddziału PTTK Marynarki Wojennej kmdr. Stanisława Dzierżaka, który po latach zainicjowała Jagoda Augulewicz, w dniu 23 marca b. r. członkowie KTG "Wierchy" (19 osób) wyruszyli na północne rubieże Gdyni, aby pożegnać odchodzącą zimę i godnie przywitać zbliżającą się wiosnę.

      W godzinach przedpołudniowych wszyscy zebrali się na przystanku autobusowym linii 109 koło dworca kolejowego Gdynia Główna Osobowa i pojechali do Babich Dołów. Pogoda dopisywała. Było słonecznie i ciepło -  jak na początek wiosny przystało. Po przywitaniu uczestników i przypomnieniu sylwetki kmdr. S. Dzierżaka przez prezesa klubu Zbigniewa Wojciechowskiego uczestnicy udali się na teren jednostki lotniczej Marynarki Wojennej. O jej historii opowiadał kol. Władysław Burak, który w latach 50. służył w niej jako młody oficer technicznej obsługi samolotów. Obecnie w kompleksie lotniskowym znajduje się 43. Baza Lotnictwa Morskiego.

      Po wyjściu na plażę ukazały się pozostałości obiektów z II wojny światowej na czele z oddaloną od brzegu torpedownią. Tytaj w latach 1940-1941 Niemcy zbudowali Torpedowe Zakłady Doświadczalne (Torpedowaffenplatz Gotenhafen-Hexengrund) w których prowadzono badania nad torpedami lotniczymi. Wraz z podobnymi zakładami doświadczalnymi w Oksywiu (torpedy dla okrętów podwodnych) i Helu (silniki turbinowe prof. Waltera) stanowiły ważny kompleks badawczy niemieckiej Marynarki Wojennej (Kriegsmarine).

    Idąc wzdłuż brzegu morskiego gdzie w latach wojny przebiegała się kolejka wąskotorowa łącząca Oksywie z Babimi Dołami przystawano, aby przy pięknej słonecznej pogodzie robić zdjęcia pamiątkowe i napawać się widokiem spokojnej Zatoki Gdańskiej. Po godzinie marszu, u podnóża klifu uroczyście pożegnaliśmy odchodzącą zimę. Przy gromkim aplauzie zebranych Ola rzuciła do morza ładnie wystrojoną w motywy kaszubskie Marzannę, która powoli odpłynęła w siną dal. Teraz mogliśmy oficjalnie powitać wiosnę. W radosnej atmosferze posililiśmy się przyniesionymi wiktuałami. 

      Raźnie maszerując doszliśmy w rejon Nowego Obłuże gdzie na plaży stały nowe kutry i łodzie rybackie zakupione przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej.  Idąc dalej dotarliśmy do nowo zbudowanej promenady, która zaprowadziła do nowoczesnej przystani rybackiej. Po przystanku na kolejny posiłek, wspinając się licznymi schodami, uczestnicy osiagnęli stromy klif. Stąd roztaczał się wspaniały widok za morze.  W oddali nawet widać było Półwysep Helski. Przechodząc przez Osadę Rybacką, obok obiektów Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Centrum Techniki Morskiej, Archiwum Wojskowego i koszar 6. Ośrodka Radioelektronicznego MW, nieco zmęczeni dotarliśmy na Cmentarz Marynarki Wojennej. Przed grobami uroczyście pochowanych: przedwojennego dowódcy Floty adm. Józefa Unruga i jego żony Zofii oraz oficerów rozstrzelanych w sfingowanych procesach stalinowskich zapalono pamiątkowe znicze.

       Mniej zmęczeni dotarli do oksywskiego kościółka pw. św. Michała Archanioła i historycznego cmentarza. Przy budynkach Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte zakończyła się ta ze wszech miar udana wycieczka śladami tras kmdr. S. Dzierżaka.

 

 

                                                       Zbigniew Wojciechowski          





                                KONCERT Z OKAZJI 100-LECIA

                             ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI

 

 

         6 października b. r. wieczorem w sali widowiskowej „Grom” Klubu 3. Flotylli Okrętów im. kmdr. Bolesława Romanowskiego odbył się koncert muzyczny z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości Polski i 100-lecia utworzenia Marynarki Wojennej RP. Organizatorami byli: Rada dzielnicy Gdynia Oksywie i Klub Turystyki Górskiej „Wierchy” Oddziału PTTK MW. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m. in. prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, przedstawiciel Dowództwa 3. Flotylli Okrętów kmdr Albert Pigus, prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Oddziału Gdynia Andrzej Busler, radni miasta i dzielnicy Oksywie oraz członkowie honorowi PTTK: Leonard Budniak i Henryk Wacewicz – członkowie KTG „Wierchy”. Na salę przybyła także licząca ponad 300 osób grupa mieszkańców miasta w tym członków naszego klubu.

               Koncert prowadzili: wiceprezes Forum Kultury Kaszubskiej – radna Oksywia Danuta Krygier i prezes KTG „Wierchy” Zbigniew Wojciechowski. W pierwszej części głos zabrał prezydent  Gdyni Wojciech Szczurek, który przybliżył znaczenie historyczne obu rocznic w tym rolę Marynarki Wojennej w powstaniu miasta. Z kolei kmdr Albert Pigus przekazał najlepsze życzenia od dowódcy 3. Flotylli Okrętów kmdr Mirosława Jurkowlańca. W części artystycznej wystąpił zespół regionalny „Gdynia”, który zaprezentował najładniejsze pieśni i tańce kaszubskie, wykorzystując oryginalne instrumenty ludowe. Z kolei Zespół Wokalny Marynarki Wojennej wykonał wiązanki znanych piosenek marynarskich i żeglarskich. Po koncercie wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na słodki poczęstunek.




               

      Spotkanie „Sobótkowe” w Pierwoszynie

 

         23 czerwca 2018 r. członkowie  Klubu Turystyki Górskiej „Wierchy” -wspólnie z członkami Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Dębogórze – Kosakowo,  zorganizowali na boisku obok kościoła w Pierwoszynie  tradycyjne Sobótki, w których, oprócz 25 członków KTG, uczestniczyli turyści z Oddziału PTTK MW, w tym Zarząd z prezes Małgorzatą Gwizdek . W obchody Nocy Świętojańskiej włączyli się także  członkowie Klubu ”Zawrat” oraz przybyli liczni sympatycy tej czerwcowej imprezy  - dorośli mieszkańców gminy Kosakowo a głównie młodzież i dzieci. Jak zwykle interesujące atrakcje przygotowane przez naszą Matkę klubową, Halinkę Dargacz, , spotkały się z aplauzem nieletniej dzieciarni. M.in. było szereg konkursów:  poszukiwanie kwiatu paproci, losowanie fantów,  budowanie latarni itp.  Czas uprzyjemniał zespół muzyczny  złożony z 3 muzyków  Firmy  „DJ Rado”, pana Radosława Szymańskiego, obsługującej  imprezy okolicznościowe, spotkania  towarzyskie i  biesiady turystyczne.

         Dla młodych i starszych uczestników zorganizowano obficie zaopatrzony bufet.    Grilowane kiełbaski, chleb ze smalcem i kiszonym ogórkiem, ciasto domowego wypieku oraz napoje zimne i gorące serwowali członkowie Zrzeszenia Kaszubskiego, głównie sołtys Pierwoszyna  Ewa Purska z mężem  Lechem  którzy dawali innym przykład zaangażowani.a Pod ich nadzorem rozstawiono  namioty,  ustawiono  stoły i   ławki  a później  rozprowadzano przygotowane smakołyki.  Nawet deszcz był łaskawy dla imprezowiczów, bo padał tylko chwilę.

         Zabawa, która trwała do późnego wieczora  -  zadowoliła  dzieci , uszczęśliwione z wylosowanych fantów  i nagród  a i dorośli ocenili pozytywnie wspólną zabawę.

 

                                                                    Jadwiga Augulewicz

 

 

 

 


 

 

         Wycieczka do Podziemnego Kawernowego

                    Magazynu Gazu  „Kosakowo"                                                                                                                                                                   

     Dnia 14 maja 2018 r. 13 - osobowa grupa członków KTG „Wierchy" zapoznała się z Podziemnym Kawernowym Magazynem Gazu (PKMG) „Kosakowo". Na dzień dzisiejszy magazynuje się w nim około 150 mln m3 wysokometanowego gazu ziemnego w jednym pięciokomorowym gnieździe zwanym „Klaster A".

     W pierwszej części spotkania kierownik tego obiektu, inź. Marian Ceklarz, w

45 minutowej prelekcji, wspartej środkami audiowizualnymi, poinformował nas o funkcji i zadaniach tego obiektu w strategii zaopatrzenia kraju w gaz ziemny. Omówił istotę budowania bezpiecznych kawern w pokładzie soli kamiennej i powiązania ich ze środowiskiem naturalnym w aspekcie neutralizacji solanki jako wypłuczyny ze wspomnianego pokładu. Ustosunkował się także do szeroko komentowanego jej odprowadzenia do wód Zatoki Puckiej i wpływu tego medium na rybostan.

     Po takiej informacji nastąpiło ponad godzinne zapoznanie się z całym

kompleksem naziemnym PKMG „Kosakowo", zaskakującego wieloma

unikatowymi rozwiązaniami technologicznymi, w których duży udział miała polska myśl inżynierska. Zwiedzanie zakładu odbywało się z zachowaniem

koniecznych środków bezpieczeństwa pod nadzorem odpowiednich służb. Nie wpływało to na atmosferę tej części, a wprost wymuszało wiele pytań, które fachową treścią odpowiedzi wypełniał kierownik zakładu.

     Trzecią część zwiedzania, na spotkanie koleżeńskie zamieniła nasza

koleżanka klubowa Ewa Purska i w opinii wszystkich uczestników było to

bardzo udane zakończenie spotkania z techniką przechowywania gazu

wysokometanowego w objętościach wydrążonych na głębokości około 850 m

pod ziemią. 

                                                Zygmunt Miszewski

 


 

                                     KOMUNIKAT

 

         Z okazji jubileuszu ukazało się okolicznościowe wydawnictwo  p.t. 50 lat Klubu Turystyki Górskiej „Wierchy" Oddziału PTTK Marynarki Wojennej 1967-2017 opracowane  przez wiceprezesa KTG „Wierchy” Zbigniewa Wojciechowskiego. Książka ukazuje historię, działalność, wspomnienia turystyczne i dzień dzisiejszy klubu. Specjalny rozdział poświęcono "Wierchom" w fotografii.  

 

 

 


 


                              Spotkanie „Mikołajkowe”

                                 w Checzy Nordowych Kaszubów 


       Dnia  9 grudnia 2017 roku 63 - osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” spotkała się w Kosakowie przy ulicy Rzemieślniczej nr 1 -  w Checzy Nordowych Kaszubów -  na dorocznej imprezie Mikołajkowej. Po obfitym obiedzie prezes KTG „Wierchy” Helena Szczepaniak  przeznaczyła kilka minut na  sprawy organizacyjne,  m in.  przedłożono zebranym członkom  klubu do zatwierdzenia ” Plan  przedsięwzięć KTG „Wierchy” na rok 2018 ’ .W wyniku głosowania dokument został jednogłośnie przyjęty. W dalszej części spotkania złożono życzenia urodzinowe  Elżbiecie Pachuckiej, Jerzemu Józefiakowi i Kazimierzowi Janickiemu, którzy kończyli „okrągłe” lata w listopadzie i  grudniu br. Oprócz pisemnych życzeń obdarowano ich wiązankami kwiatów.  Przystępując do kolejnego punktu imprezy prowadząca spotkanie złożyła uczestnikom  gorące życzenia wszystkiego najlepszego  na Świąteczny Czas a także udanych imprez turystycznych w  Nowym, 2018  Roku. Zgodnie z tradycją wszyscy wzajemnie, dzieląc się opłatkiem,  życzyli sobie zdrowia,  spokoju, uśmiechu i wyrozumiałości. Nie obyło się też  bez wizyty Mikołaja.  Przybył on w tym roku  w asyście swego ucznia oraz  anioła i  elfa , którzy przynieśli  wszystkim słodkie  upominki . Końcową część uroczystości  stanowiła biesiada turystyczna  przy  grzańcu  ,   zimnym bufecie  i  deserze,   a także  przy  śpiewie i melodiach  z płyt, którą pod nieobecność naszego muzycznego wiceprezesa,  Halinki  Dargacz, prowadziła członek Zarządu ,  Aleksandra Kaszuba.

 


                                               Jadwiga Augulewicz

 


 



                                   „KASZUBY – 2017”


                       Pożegnanie zimy,  powitanie wiosny


 

W sobotę 25 marca, 47 członków KTG „Wierchy’ uczestniczyło w wycieczce krajoznawczej po środkowych Kaszubach. Wyruszyliśmy tradycyjnie spod gdyńskiego Dworca Głównego PKP autokarem w kierunku Kartuz. Po drodze w czasie przejazdu przez Tokary i Czeszewo „Matka” klubowa Halina Dargacz opowiadała o swoich rodzinnych stronach. Z Kartuz udaliśmy się do Ręboszewa skąd „Kaszubską drogą” zbudowaną w latach 1966-1967 na Złotą Górę z której rozpościerał się wspaniały widok na pasmo najwyższego wzniesienia Wieżycy. Przy Jez. Wielkie Brodno zbudowano nowoczesny amfiteatr i marinę wykorzystując środki finansowe Unii Europejskiej. Tutaj odbywa się corocznie słynne „Truskawkobranie”.

 

Niestety pogoda nas nie rozpieszczała. Zrobiło się zimno i kropił deszcz. Jednak nie zrażeni ruszyliśmy dalej do pięknej doliny w Nowych Czaplach. Danielowa Dolina jest urokliwym miejscem w którym zbudowano16 domów drewnianych w stylu kaszubskim. Można je kupić. Jest kilka wolnych w cenie ok. 0,5 mln zł. Pomysłodawcą i właścicielem był nieżyjący już Daniel Czaplewski, właściciel firmy „Danmar”, twórca Ośrodka Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.

 

Urzeczeni Danielową Doliną udaliśmy się przez styk Jezior Raduńskich zwany „Bramą Kaszubska” do tzw. „środka” Kaszub. Na początku XX w. po licznych sporach, mieszkańcy tych ziem ustalili, że środek Kaszub  będzie w Wygodzie Łączyńskiej. W latach 1912-1915 zbudowano tam reprezentacyjny zespół obiektów sakralnych w stylu neobarokowym; kościół pod wezwaniem św. Józefa, kaplicę cmentarną, plebanię, organistówkę i budynki gospodarcze. Po zwiedzeniu obiektów i zapoznaniu się z ich historią przez Kamienicą Szlachecką gdzie niedawno przy drodze ustawiono głaz pamiątkowy w miejscu gdzie komendanci TOW „Gryf Pomorski” mieli swoją bazę, Sierakowice i Puzdrowo (dom gdzie urodził się ks. dr Bernard Sychta, autor 7 tomowego „Słownika gwary kaszubskiej”) do Sulęczyna.

 

 W Sulęczynie najciekawszym zabytkiem jest „Leśny dwór” z pocz. XVIII w.  sekretarza króla Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy  Reinholda Heidensteina w którym obecnie odbywają się coroczne przeglądy muzyczne p. t. „Jazz w lesie”. Niestety dwór jest przygotowany do remontu przez nowego właściciela z Gdańska i mogliśmy go obejrzeć jedynie z zewnątrz. Za to na krótki posiłek poszliśmy do pobliskiego lasu gdzie Nadleśnictwo Lipusz urządziło miejsce odpoczynku dla turystów. Następnie syci i w dobrych humorach z punktu widokowego oglądaliśmy piękne Jez. Węgorzyno.

 

W drodze powrotnej przez m. in. Gowidlino i Miechucino gdzie znajduje się zabytkowy dworzec kolejowy z 1905 r., dotarliśmy do Chmielna. Tam w okazałym pensjonacie „Wichrowe Wzgórze” zjedliśmy smaczny obiad i ruszyliśmy w dwóch turach konnym wozem drabiniastym do Chmielonka i nad Jez. Raduńskie Dolne. Gdy wyszło słońce pomimo zimna nasze humory wyraźnie  poprawiły się.

 

Po powrocie nad brzegiem Jez. Kłodno powitało nas rozpalone ognisko wraz z kiełbaskami i napojami. Jednak najważniejszym punktem wycieczki było pożegnanie zimy. W tym celu spaliliśmy „Marzannę”, którą przygotowała i ubrała w czerwone stringi kol. Ola Kaszuba. Nad jeziorem również przyjęliśmy uroczyście w poczet członków naszego klubu kol. Marię Wójcik z Redy.

 

Gdy wróciliśmy w pensjonacie czekało na nas ciasto drożdżowe i ciepłe napoje. W części artystycznej wystąpił dwuosobowy zespół folklorystyczny. Jeden z jego członków okazał się bliskim znajomym Oli. Zespół zabawiał nas kaszubskimi powiastkami i piosenkami. Jak przystało na Kaszuby nie obyło się bez „Tabaczenia”.

 

Wieczorem powróciliśmy do Gdyni zadowoleni i po raz kolejny urzeczeni pięknem ziemi kaszubskiej.

 

Słowa dużego uznania należą się organizatorom. Prezes klubu Helenie Szczepaniak i wiceprezesowi Halinie Dargacz. Pilotem i przewodnikiem wycieczki był Zbigniew Wojciechowski.

 

                             

 

                                                                 Zbigniew Wojciechowski

 

 


                                                       

                   Zaduszkowe spotkanie członków KTG „Wierchy”

 

                                   W dniu 5 listopada 2016 roku 25-osobowa grupa członków KTG zebrała się się, by jak co roku,  w zaduszkowym nastroju spotkać się przy grobie  któregoś z członków klubu. W tym roku wybraliśmy Gdańsk Oliwę, gdzie na cmentarzu obok archikatedry spoczywa Jola Śmiałek.

                                   Ponieważ pogoda nie była deszczowa, przeszliśmy się po parku, zatrzymując się w zabytkowych miejscach ( m.in. przy Pałacu Opatów, Grotach Szeptów, Pomniku Mickiewicza, Dworku Saltzmanna), o których interesująco opowiadała prezes klubu, Halina Dargacz. Weszliśmy też do archikatedry, gdzie akurat trwał koncert organowy, a po jego zakończeniu przyjrzeliśmy się odnowionemu wnętrzu i  ołtarzom.

                                   Z parku udaliśmy się na cmentarz, gdzie przy mogile zmarłej  naszej koleżanki Joli w zadumie wysłuchać paru okolicznościowych słów:

                                 

                                              ……….

 

                             „…  Żal, że się za mało kochało
                                       że się myślało o sobie
                                       że się już nie zdążyło

                  że było za późno…..

                      Wszystkiego już potem za mało

                Choćby się łzy wypłakało…

                                     

 

          

             Te słowa  z wiersza Pt. „Żal” księdza Twardowskiego śpiewa w jednej ze swoich piosenek poetyckich znana nam Weronika Korthas.

 

  Płoną świeczek szeregi,

                   Zamyślone i drżące,

                   Więc płomykiem jak dłonią,

                   dłonią ciepłą i jasną

                   pozdrawiamy tych wszystkich,

                   których życie już zgasło ……  -       napisał inny poeta.

 

      Ciesz fakt, że tak wielu członków klubu ‘WIERCHY” i ich sympatyków znalazło czas, by stanąć tu wspólnie nad miejscem wiecznego spoczynku zmarłej 6 lat temu bliskiej nam, serdecznej koleżanki – turystki  Joli ŚMIAŁEK, żony członka Zarządu naszego Klubu Andrzeja Śmiałka.

 

          Stojąc nad jej mogiłą miejmy także w pamięci wszystkich tych „wierchowców”,  pochowanych na innych cmentarzach, do których w tym roku wspólnie nie dotrzemy.

 

Cóż można zrobić, gdy ludzie nas  nagle opuszczają

I powoli nikną w bezdennej otchłani zapomnienia

W naszej pomięci za jego mglisty woal się chowają

Giną ich twarze, rysy, a tylko ostają wspomnienia.

 

napisał w swoim zaduszkowym wierszu Zygmunt Miszewski, nasz klubowy kolega.

 

         Wspomnijmy więc wszystkich tych naszych kolegów, którzy zawsze pozostaną w naszej pamięci.  Chociaż odeszli  ze świata żywych, nadal żyją w naszych sercach. Pamiętamy ich sylwetki, osobowość, dokonania i słabości. Pamiętamy udzielane nam rady i  wskazówki, które okazały się cenne w naszym życiu. Bez pamięci i wspomnień życie człowieka traci zupełny sens, staje się jałowe i beznadziejne.

 

Listopad to miesiąc zadumy i troski, to najlepszy czas do zastanowienia się nad sobą i swoim istnieniem... Szacunek i wdzięczność to naprawdę tak niewiele dla tych, co odeszli. Pochylmy więc głowy nad grobami naszych bliskich, którzy spoczywają na tym cmentarzu i na wielu innych nekropoliach Trójmiasta, do których dzisiaj nie dotrzemy.

 

         W ciągu 49 lat działalności KTG „Wierchy” na wieczną  marynarską i    turystyczną wachtę odeszło 26 członków  klubu, którzy zmarli bądź zginęli na turystycznym szlaku. W listopadzie 1986 r. zmarł  Stanisław Dzierżak, organizator działalności Klubu „Wierchy”,  długoletni prezes Oddziału PTTK MW, przewodnik i instruktor turystyczny; w marcu 1987 r Kazimierz Budzianowski zginął zasypany lawiną pod Czerwonym Żlebem w Tatrach, a czerwcu 1991 roku Edward Wilczek, który spadł do przepaści w Tatrach. 

 W sierpniu 1987 roku na przejściu granicznym w Terespolu zmarł na zawał serca organizator wycieczki Oddziału PTTK MW Roman Stefaniszyn .  Odeszli również : Marek Smułka (wrzesień 1985), Władysław Maj (sierpień 1989), Franciszek Czerski (wrzesień 1989) , Zdzisław Radomski (październik 1989), Jerzy Palusiak (maj 2001). W roku 2006 odeszli : Lucyna Marszałek a także  Zdzisław Pyzik (2006), mąż Fredzi, członka naszego klubu. W  listopadzie 2007 pożegnaliśmy wspaniałą koleżankę, Wiesię Heppner  a miesiąc później Alicję Łangowską . W styczniu 2011 zmarła pełna optymizmu Halinka Tomiczek, żonę naszego członka Józka oraz Tadeusz Rutkowski. a w grudniu tegoż roku, Andrzej Kubiszewski, mąż Basi, długie lata nasz wieloletni sympatyk, goszczący naszą grupę na wycieczce po Kurpiach W sierpniu 2012 r. pożegnaliśmy Felicję Jurczak, osobę skromną, spokojną, o wyjątkowej kulturze osobistej  a w marcu 2013 r. Aleksego Andryjaszewa, członka PTTK z 50-letnim stażem .W czerwcu 2014 odszedł dobry kolega Henryk Gawinek, mąż Gieni , a w listopadzie tegoż roku zmarł nagle pogodny, wspaniały człowiek Jerzy Grzączkowski, mąż Maryli. W  marcu 2015 po długiej chorobie odeszła Helena Machała, w kwietniu tegoż roku. pożegnaliśmy uczynnego, zapalonego turystę Jerzego Cupera, partnera Igi, a w maju Kazimierza Domagałę, byłego członka naszego klubu.

         Bieżący rok również nie oszczędził nam bólu. W lutym w żałobie pogrążyła nas śmierć pełnej życia Eli Jóźwiak, żony Władka  a w kwietniu żegnaliśmy w Mrzezinie Romka Lewandowskiego, męża Gizeli  - członka naszego Zarządu,  z którego nagłą śmiercią nie możemy się oswoić do tej pory.

 

          Z grona tych, o których  pamiętamy wymienić należy pięcioro naszych sympatyków:

- Jerzego KUKUCZKĘ , alpinistę, który zginął w Himalajach 24 października 1989 i  pochowany został w szczelinie skalnej;

- Kazimierza JASIŃSKIEGO ( zm. 1999) serdecznego przyjaciela klubu;

-  Wacława JAKUBOWSKIEGO (zm. 23 kwietnia 2005) pasjonata  turystyki górskiej

- Mariana CZYŻEWSKIEGO, ( zm. w marcu 2008 r.) turystę górskiego oraz zapalonego żeglarza,  który pełnił przed śmiercią funkcję prezesa Rady Pomorskiego Porozumienia Oddziałów PTTK.

- Zdzisława KUKUŁKĘ, który pomagał naszym turystom w organizacji obozów w Zakopanem – Kościelisku.

 

         Pomyślmy też o wszystkich zmarłych  członkach rodzin naszych „wierchowców”, których mogiły znajdują się na innych nekropoliach Trójmiasta, Polski i świata.

         Uczcijmy ich pamięć chwilą zadumy.

 

         Niech  światło tego symbolicznego  znicza będzie zawsze płonęło w naszych sercach, przypominając, że  mimo upływu lat  od ich odejścia z naszego życia, są nam bliscy i drodzy.

               I na koniec posłuchajmy słów wiersza naszej wierchowej koleżanki, Basi Oses:

               „ W chwili zadumy i ciszy znicze pamięci palimy

                   Nad mogiłami przyjaciół z szacunkiem czoła chylimy.

                  Pożółkły liść spada z drzewa, łza się niejedna zakręci,

                  Zawsze będziecie z nami w naszej serdecznej pamięci.”

                                           ……………………..

 

                                               Sporządziła Jadwiga Augulewicz








              Wycieczka do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku

 

 

W dniu 29 października 2016 roku 22 osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” udała się do Gdańska, by zwiedzić trzy obiekty Narodowego Muzeum Morskiego:

         Średniowieczny Żurawi

         Zbiory Muzealne w Spichrzach na Ołowiance

         Statek „Sołdek”

 

Spotkanie uczestników nastąpiło pod pomnikiem upamiętniającym cztery transporty żydowskich dzieci z Gdańska do Londynu w przededniu wybuchu II wojny światowej. Uratowano wówczas życie  ponad stu dzieciom. Pomnik odsłonięto 6 maja 2009 roku.

         Ponieważ staliśmy przed Dworcem Centralnym, wybudowanym w latach 1894-1900, w stylu tzw. "gdańskiego renesansu", przypatrzyliśmy się chwilę tej budowli, będącej  zlepkiem form renesansu i baroku. Wieża o wysokości 50 m(z zegarami) została zbudowana w latach 1900-1903. Spełniała funkcję ukrytej, wkomponowanej w zabudowę wieży ciśnień, do czasu zelektryfikowania kolei.

 

            Idąc w kierunku Narodowego Muzeum Morskiego zatrzymywaliśmy się przy ważniejszych obiektach Starego Miasta.  I tak w kolejności wędrówki obejrzeliśmy z zewnątrz:

-  zabytkowy Kościół św. Elżbiety w Gdańsku ,leżący w granicach parafii św. Brygidy.  W XIV wieku dobudowano kaplicę pod tym wezwaniem do istniejącego w tym miejscu przytułku, potem wybudowano kościół. W latach 1622-1820 była to druga świątynia gdańskich kalwinistów.

Świątynia jest budowlą gotycką z cegły, jednonawową, posiada jedną wieżę na osi, gwiaździste prezbiterium i jedną boczną kaplicę.

- Dom Opatów Pelplińskich  kamienica w Gdańsku, jeden z nielicznych zachowanych zabytków. Zbudowany w stylu niderlandzkiego manieryzmu, na początku XVII wieku (przyjmuje się datę 1612 rok).  Mieścił się w niej zajazd. Obecnie jest siedzibą Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego.

 

-  Pomnik Jana Heweliusza, stojący na skwerze pomiędzy Małym Młynem a Hotelem „Mercury”. Pomnik przedstawia na wysokim cokole postać astronoma, który siedzi pośród wirujących orbit geostacjonarnych. Został wzniesiony w 1973 r. z inicjatywy gdańskiej młodzieży. Pomnik wykonany jest z piaskowca, a astrolabium z blachy miedzianej.

Pomnik stanął przed Ratuszem Staromiejskim w 2006 r., w 395. rocznicę urodzin Jana Heweliusza..

 

-Ratusz Starego Miasta – budynek z 1589 roku zbudowany w stylu manieryzmuniderlandzkiego.  Jeden z najcenniejszych zabytków Gdańska. Jest jedną z niewielu zabytkowych budowli gdańskich, które w niewielkim tylko stopniu ucierpiały podczas działań wojennych.  W swoim wnętrzu posiada zbiór zabytkowych obrazów.

 

- Wielki Młyn – średniowieczny młyn wodny z 1350 roku położony na wyspie Kanału Raduni. Był jedną z największych budowli produkcyjnych średniowiecznej Europy.

 

- Mały Młyn  gotycki budynek młyna wodnego nad Kanałem Raduni z ok. 1400 r. W praktyce pełnił rolę spichlerza.

 

- Kościół św. Katarzyny – najstarszy kościół parafialny na Starym Mieście w Gdańsku. Powstał w latach 1227-1239, fundatorami byli książęta Pomorza Gdańskiego, Rozbudowany został w XIV w. W latach 1555-1945 należał do protestantów. Mierząca 76 m wieża kościoła jest zwieńczona barokowym hełmem. W świątyni znajdują się płyta nagrobna astronoma Jana Heweliusza z 1659 roku. Na wieży umieszczony jest carillon . Carillon, ( z francuskiego  karylion to  gra dzwonów) – to instrument muzyczny z grupy  uderzanych, będący zespołem dzwonów wieżowych, na których można wybijać melodie za pomocą specjalnej klawiatury sercami dzwonów). Pierwszy carillon zamontowano w 1575 roku. 22 maja 2006 roku doszło do dużego pożaru kościoła, w wyniku którego zawalił się dach. Oparł się on jednak na stropie kościoła, dzięki czemu nie zajęło się wnętrze świątyni. Zagrożoną zawaleniem wieżę kościoła uratowano. Obecnie mieści się w niej Muzeum Zegarów Wieżowych.

- Baszta Łabędź  gotycka zabytkowa baszta , będąca najdalej na północ wysuniętym elementem średniowiecznych fortyfikacji Głównego Miasta. Znajduje się przy Targu Rybnym, nad Motławą. Baszta została zbudowana na fundamentach Baszty Rybackiej , wzniesionej w drugiej połowie XIV wieku przez zakon krzyżacki.  Załoga Baszty dodatkowo kontrolowała port na Motławie. Obecnie mieści się w niej siedziba Polskiego Klubu Morskiego.

- Brama Straganiarska,  Została zbudowana w latach 1481-1492. J  Jest najbardziej wysuniętą na północ, spośród dziś istniejących bram wodnych Głównego Miasta .Od strony Motławy bramę zdobią, wykute w kamieniu herby Prus Królewskich, Polski i Gdańska. Obecnie Brama Straganiarska służy celom mieszkalnym. W latach 1959-1963 mieszkał w niej aktor Zbigniew Cybulski

 

- Dokładnie naprzeciw bramy, po drugiej stronie rzeki znajduje się Filharmonia Bałtycka.

 

         Pobrzeżem doszliśmy do Żurawia, średniowiecznego dźwigu portowego. Najstarsza wzmianka źródłowa o tej budowli pochodzi z 1367 r. Wiemy też, że drewniany dźwig spłonął w 1442. Nowy wzniesiono w latach 1442-1444. Składał się z dwóch murowanych baszt, między którymi zainstalowano drewniany mechanizm wyciągowy. Żuraw był własnością miasta, a administrował nim mistrz dźwigowy. W XIX w. Żuraw utracił znaczenie jako dźwig portowy i był wykorzystywany przede wszystkim do stawiania masztów na statkach wiślanych.

We wnętrzu Żurawia znajdują się wystawy związane z pracą ludzi nierozerwalnie związanych z portem – tragarzy, dokerów, kupców, szyprów, żaglomistrzów, powroźników.
Szczegółowo zaprezentowano  portowe obiekty: wnętrza spichlerzy, makiety drewnianych nabrzeży, modele statków, pogłębiarek toru wodnego i wreszcie dźwigów.
Przedstawiono zrekonstruowane gdańskie wnętrza: kantoru kupca, komory palowej (czyli miejsca poboru opłat portowych) i pokoju w domu mieszczańskim a także mechanizm Żurawia, największego dźwigu portowego średniowiecznej Europy. Tworzą go dwie pary drewnianych kół deptakowych.
         Promem przeprawiliśmy na Wyspę Spichrzów, zwaną Ołowianką ( od 1597 r. po przeniesieniu na jej teren składu ołowiu ).

         Z  siedmiu istniejących tam niegdyś spichlerzy, w których przechowywano różne towary: zboże, sól, żelazo, drewno, kotwice, kamienie młyńskie, miedź, ołów itp. i  oddzielnie  sukno, korzenie i owoce południowe -  zachowały się trzy. . Najstarszy z nich to gotycki spichlerz "Oliwski", zwany do 1677 r. "Klasztorny" Jego nazwa wywodzi się od użytkujących go cystersów oliwskich. Barokowy spichlerz "Panna" swoją nazwę otrzymał od stojącej kiedyś na jego szczycie figury (pierwsza wzmianka z 1709 r.), Natomiast spichlerz "Miedź" zawdzięcza swoją nazwę przechowywanemu niegdyś w nim towarowi. Na frontach gdańskich spichlerzy umieszczano tablice (drewniane lub kute w kamieniu) pokazujące nazwę magazynu. Dwie takie tablice zachowały się na spichlerzu "Oliwskim" – z datami 1677 i 1738. Obecnie mieszczą się w nim zbiory Narodowego Muzeum Morskiego.

Eksponaty  rozmieszczone są w kilkunastu salach na trzech piętrach i zgrupowane
na trzech tematycznych wystawach. Pierwsza to : Polacy na morzach świata. Przedstawiono tu przekrojowo morskie dzieje Polski i Polaków od wczesnego średniowiecza aż po czasy współczesne. Ekspozycja jest bogato dokumentowana oryginalnymi zabytkami wydobytymi z dna morskiego w trakcie archeologicznych badań podwodnych (części zatopionych łodzi i ich ładunki, wyposażenie ). Zaprezentowano także modele okrętów wojennych i handlowych oraz arsenał oryginalnej broni i dział okrętowych oraz części uzbrojenia załogi.

Druga wystawa nosi tytuł :Archeologia Morska i Nurkowie. Ukazano  na niej historię nurkowania oraz najciekawsze stanowiska archeologiczne w Polsce i na świecie. . Pierwsze przykłady penetracji podwodnych pochodzą z III tysiąclecia p.n.e. ze starożytnej Persji, gdzie handlowano perłami i masą perłową, wydobywaną z dna morskiego. Na wystawie prezentowany jest sprzęt do nurkowania: skafandry, aparaty, różne typy dzwonów nurkowych, przy użyciu których próbowano eksplorować dno morskie. Dział poświęcony archeologii podwodnej w Polsce przedstawia największe dokonania ekipy badawczej Narodowego Muzeum Morskiego - wydobycie "Miedziowca" statku handlowego z XV w., eksplorację szwedzkiego okrętu wojennego z XVII w. "Solena" oraz angielskiego wraka z XVIII w. "General Carleton of Whitby".

 

Trzecim działem  jest Galeria Morska, gdziezgromadzono bogaty i różnorodny zbiór dzieł poświęconych tematyce morskiej. Powstała w 2001 roku, a jej nazwa nawiązuje do Galerii Morskiej założonej w 1934 roku w Gdyni przez najsłynniejszego polskiego marynistę Mariana Mokwę. Zaprezentowano tu wybrane dzieła z kolekcji gromadzonej przez Narodowe Muzeum Morskie od chwili jego powstania, tj od 1960 roku.Przedstawiono ponad 80 dzieł wybitnych artystów polskich i obcych tworzących w różnych stylach i epokach, począwszy od XVII stulecia, aż po okres międzywojenny. Reprezentowane są różnorodne tematy - od katastrof morskich poprzez pejzaże i portrety, po sceny z życia codziennego portów i rybackich przystani.  Z polskich artystów można tu zobaczyć m.in. dzieła Gierymskiego. J. Malczewskiego i M. Mokwy. Malarstwo europejskie reprezentowane jest przez barokowe obrazy malarzy holenderskich, tworzących w XVII i XVIII wieku, a także przez malarzy.flamandzkich. Ozdobą kolekcji są dzieła Iwana Ajwazowskiego, rosyjskiego artysty epoki romantyzmu.

 

Interesującym dopełnieniem ekspozycji są portrety kapitańskie, czyli dekoracyjne przedstawienia statków, często pod pełnymi żaglami, malowane na zamówienie armatorów jako podarunki dla szczególnie zasłużonych kapitanów

 

Osobny dział stanowi wystawa poświęcona Jerzemu Wojciechowi Doerfferowi, jednej z najważniejszych postaci polskiego okrętownictwa i przemysłu stoczniowego. Otwarcie ekspozycji zbiegło się z 95 rocznicą jego urodzin. Na wystawie zaprezentowane zostały pamiątki związane z życiem zawodowym Profesora w tym między innymi: archiwalne fotografie, dyplomy, przyrządy miernicze używane przez Jerzego Doerffera podczas studiów w Anglii i pracy na Politechnice Gdańskiej, podręczniki, medale oraz odznaczenia (np. międzynarodowa nagroda morska "Srebrny Delfin" przyznana w 1989 r. przez Międzynarodową Organizację Morską (IMO). Całość ekspozycji wzbogacają modele kutrów i statków, które konstruował i budował profesor Doerffer.

Ostatnim oglądanym obiektem  muzealnym był rudowęglowiec „Sołdek”.

.Zwiedzając statek mieliśmy możliwość zapoznania się z zabytkową konstrukcją jego pokładu typu szańcowego, czterema ładowniami i nadbudówkami na śródokręciu i rufie Na pokładach znajdują się pokrywy czterech ładowni, kotwica dziobowa oraz urządzenia przeładunkowe napędzane silnikami parowymi. Żurawie bomowe obsługiwane były przez wciągarki pochodzące z dostaw UNRRA. Najciekawszym ze zwiedzanych pokładów jest niewątpliwie pokład łodziowy z wyposażeniem ratunkowym statku oraz awaryjnym stanowiskiem sternika.

W nadbudowie śródokręcia oraz na rufie zwiedzający poznaje warunki socjalne, w jakich pracowali oficerowie i marynarze w połowie ubiegłego wieku. W sterowni, w której pierwotnie nie było nawet radaru, mamy zabytkowe wyposażenie, w tym m.in. rury głosowe do komunikacji z maszynownią. Kompletnie wyposażona maszynownia pozwala na zapoznanie się z niestosowanym obecnie napędem mechanicznym statku z kotłami opalanymi węglem oraz tłokową maszyną parową.

Pomiędzy maszynownią a nadbudową śródokręcia przystosowano do zwiedzania dwie ładownie. W ładowni nr 3 organizowane są wystawy czasowe. ( aktualnie „matki chrzestne” statków). W ładowni nr 4 znajduje się wystawa opowiadająca o historii budowy i eksploatacji "Sołdka" oraz ekspozycja modeli statków zbudowanych przez Stocznię Gdańską w latach 1947-84.

 

            Na starówkę wróciliśmy tym samym promem, zadowoleni, bo bogatsi o wiedzę zaprezentowaną nam w obiektach muzeum.

                                              
Jadwiga Augulewicz

                                                                                                                                 

 

 


 

 

           XLV Jubileuszowy Centralny Zlot Turystów Wojska Polskiego

 

               „Magiczny Wrocław – Tajemniczy Dolny Śląsk”  

                                  11 – 18 września 2016 r.

 

         W tegorocznym Czacie z Oddziału PTTK Marynarki Wojennej w Gdyni uczestniczyło 38 turystów, w tym prezes Oddziału Małgorzata Gwizdek i dysponent autobusu kmdr ppor.  Wiesław Ładniak.  Z naszego klubu pojechały  24 osoby, czyli  stanowiliśmy 2/3 grupy.

             Zakwaterowano nas w  domach akademickich ”Arka”  i  „Raj”  Wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, mieszczących się w  urokliwej dzielnicy „Biskupin”. Niestety, nie mieliśmy okazji zwiedzić okolicy, gdyż codziennie  wyjeżdżaliśmy stamtąd na śniadanie o godz. 6.50 a wracaliśmy po dwudziestej pierwszej, gdy już było ciemno. Posiłki spożywaliśmy  w obiektach Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, znajdującej się w odległej dzielnicy i dojazd tam zajmował ponad pół godziny. Zjedzenie posiłku wiązało się także ze stratą czasu w kolejkach po tace.

            Wszystkich uczestników (ponad 300 osób) podzielono na cztery grupy, które przez pięć dni realizowały przemiennie przygotowany przez organizatorów bardzo bogaty program zwiedzania Wrocławia i okolic.  Każda grupa miała swojego opiekuna. Nam trafił się bardzo rzeczowy i sympatyczny  kol. Dariusz Ostrowski z WSOWL.

           

            Już w dniu przyjazdu tj. w niedzielę 11.09;, po obiadokolacji nastąpiło otwarcie CZAT-u przez komandora Zlotu, mjra Pawła Wasilewskiego. Powitał on wszystkich uczestników, podkreślając przybycie trzech Honorowych Członków PTTK. Z  dumą musimy zaznaczyć, że dwóch kolegów  z wymienionej trójki, to  Leonard Budniak i Henryk Wacewicz , członkowie KTG „Wierchy” Oddziału PTTK MW w Gdyni.  Za całość  imprezy odpowiadał zastępca komendanta , Szef Zespołu Programowo-Organizacyjnego, płk. Waldemar OSYPIUK –  i on w zasadzie prowadził wszystkie imprezy.

            Dzień zakończył się koncertem polsko-ukraińskiego   zespołu folk-rockowego HOVERLA –nas, zmęczonych podróżą i upałem (32 stopnie) ,  jedynie mocne nagłośnienie i bijące w oczy światła uratowały od zaśnięcia. Na nocleg dotarliśmy po 22.  Szybka kąpiel  ( cztery lub sześć osób do jednej łazienki) i spać ….. bo o 6.50 wyjazd. Przedtem należało dokonać toalety, zjechać windą i dotrzeć do autokaru. By być na czas, pierwsi musieli wstawać po piątej (niektórzy zdążyli nawet wypić poranną kawę).  Śniadanie wydawano od 7.30, w trasy wyruszaliśmy o 8.30, zaopatrzeni w suchy prowiant.   Zwiedzaliśmy do 17.30 – 18.30. Przyjazd na obiadokolację do WSOWL , a potem w  miejscowej sali kinowej wieczorne   koncerty  bądź  spotkania z  autorkami książek o Wrocławiu i okolicach.

 

            W poniedziałek  od 8.30 do 11-30  z przewodnikiem Panią Joanną KRYSZKIEWICZ (wspaniała)  zwiedzaliśmy Zabytki Starego Rynku a potem zorganizowano nam grę miejską (na szczęście tylko dla chętnych.), polegającą na szukaniu ukrytych  figurek skrzatów. Nie wiem czy nam się udało, bo nie ogłoszono wyników. Potem przez 3 godziny zwiedzaliśmy WSOWL (temperatura powietrza 30 stopni) – izba pamięci, sale wykładowe, strzelnica, gdzie przewidziano  udział całej  grupy w Turnieju Strzeleckim o puchar Rektora –Komendanta uczelni.  Następne trzy godziny (nie licząc przejazdów) spędziliśmy w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych gdzie  m, in. na poligonie pokazano nam, w upale, sprzęt do wykrywania „skarbów ziemi” i metody  jego działania, stroje ochronne itp. Po wieczornym posiłku spotkanie z autorką Beatą Maciejewską. O 21.40  wróciliśmy do  akademików..

            We wtorek , z  tą samą przewodniczką zwiedzaliśmy  trasę WROCŁAW KLASYCZNY ( Panoramę Racławicką , Ostrów Tumski, Halę Targową, Katedrę Greko-Katolicką, ogród Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Uniwersytet Wrocławski z aulą Leopoldyńską, Oratorium Marianum i Wieżą Matematyczną (weszliśmy!).Widzieliśmy stare Więzienie Miejskie, Stare Jatki, Kościół Garnizonowy św. Elżbiety i Rynek . Po obiadokolacji wszyscy byli porządnie zmęczeni – a tu jeszcze spotkanie autorskie z Panią Joanną Lamparską. Trzeba przyznać, że spotkania  z obu pisarkami były ciekawe i warte poświęcenia im uwagi..

 

            W środę  przewidziano wejście na górę Ślężę, zwaną Śląskim Olimpem. Jest to najwyższy szczyt Przedgórza Sudeckiego (718 m n.p.m.), należący do Korony Gór Polskich.

Góra, złożona w większości ze skał granitowych, stanowiła w zamierzchłych czasach ośrodek kultu pogańskiego, o czym świadczą liczne posągi kultowe.  Na szczycie jest  Schronisko, maszt radiowo telewizyjny i Kościół pod wezwaniem NMP, zbudowany około 1702 r. (niestety był zamknięty) oraz zagadkowy pogański posąg  niedźwiedzia.  Sto metrów za kościołem znajduje się metalowa wieża , z której rozciągają się wspaniałe widoki na miejscowość Sobótka i okolice.. Kilka osób, które zatrzymały się  u podnóża góry, przeszły się szosą (nadal  afrykański upał) do oddalonej o 5 km miejscowości Tąpała.

  Pozostali z przewodnikiem ,Piotrem Dulanowskim  ( bardzo małomówny) ,na szczyt dotarli żółtym, łatwiejszym szlakiem. Tu nastąpił rozdział grupy, bo  sprawniejsi zdecydowali się wrócić do autokaru trudniejszym , niebieskim szlakiem (dużo przejść po skałkach)..

            W  drodze powrotnej do Wrocławia  zatrzymaliśmy się przy kościele w Sobótce, wokół którego zgromadzono kilka znalezionych na Ślęży posągów. Tu ustawiono  także prehistoryczną rzeźbę tzw. micha lub grzyba  a przy niej kamiennego lwa z XII w. We wnętrzu świątyni  zachowała się figurka św. Anny Samotrzeciej  i 4 inne rzeźby z XVI w. (kościół też był zamknięty).

            Po obiadokolacji wysłuchaliśmy koncertu Orkiestry Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych z solistami.

            W czwartek z przewodnikiem, panią Violettą Szczepańską wyruszyliśmy zwiedzać Zielone Centrum Wrocławia . Obejrzeliśmy Wrocławski Ogród Zoologiczny z Afrykarium i oceanarium (tunel prowadzący wewnątrz akwarium), prezentującym ekosystemy morskie, słodkowodne i lądowe fauny Afryki. Zobaczyliśmy z zewnątrz widowiskowo-sportową  Halę Stulecia, obeszliśmy  Park Szczytnicki z  Ogrodem Japońskim, nabrzeże Politechniki Wrocławskiej i  wystawę  Hydropolis , znajdującą się w XIX-wiecznym podziemnym zbiorniku wody czystej o powierzchni 4000 m kwadratowych. Ukazano tu procesy, w których woda bierze udział – od funkcji w ludzkiej komórce, po prądy oceaniczne, które kształtują klimat na Ziemi   .

             Program przewidywał krótszy czas zwiedzania,(do 16.30) bo o 18.00 rozpoczynał się Sejmik Turystyczny w Rakowie, dokąd należało nas dowieźć względnie wypoczętych, gdyż tam oprócz biesiady, zaplanowano Konkurs Piosenki Turystycznej, o nagrodę Komandora Zlotu.   W konkursie wzięło udział 9 zespołów z różnych województw – w tym także my.

Jury, biorąc pod uwagę dobór repertuaru, muzykalność, zaangażowanie wykonawców i ogólny wyraz artystyczny przyznało Grand Prix Chórowi Oddziału Marynarki Wojennej z Gdyni, którego śpiewowi akompaniował na akordeonie Henio Wacewicz. W nagrodę otrzymaliśmy figurkę Skrzata „Spiewajka” i torbę wafelkowych bataników z rysunkiem skrzata. Pozostałe zespoły otrzymały wyróżnienia. Nadmienić należy, że słowa piosenek o Wrocławiu dostosowali do melodii szantowych  członkowie klubu „Wierchy”

         W piątek  wysłuchaliśmy koncertu organowego w ewangelicko-augsburskim  Kościele Pokoju w Świdnicy, wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  Drewniany kościół jest wewnątrz pokryty wspaniałymi malowidłami, a ambonę i ołtarze zdobi mnóstwo  rzeźb i figurek.

Następnych kilka godzin spędziliśmy zgłębiając Tajemnice Zamku Książ (sale, korytarze, podziemia).

Po obiadokolacji miało być spotkanie  autorskie z prof. Miodkiem i koncert Chóru Prawosławnego Ordynariatu WP Garnizonu Wrocław „OKTOICH”. Niestety, imprezy zostały odwołane. W ich miejsce zaproponowano nam obejrzenie prezentacji  filmów dot. umocnień fortyfikacyjnych., przygotowanych przez studentów szkół wojskowych Na obejrzenie tego pokazu zdecydowały się tylko dwie nasze koleżanki, reszta wróciła do akademików.

Sobota była ostatnim dniem turystycznym CZAT-u. Dla podkreślenia naszej jedności, wszyscy  ubraliśmy czerwone, czatowe koszulki, w których zrobiliśmy wspólne pamiątkowe zdjęcie.W czasie rannego zwiedzania Pani Justyna Kryszkiewicz oprowadziła nas po Magicznym Wrocławiu. Trasa obejmowała Dzielnicę czterech wyznań, gdzie w bliskim sąsiedztwie  (do 300 m) znajdują się cztery świątynie różnych wyznań :  sobór prawosławny Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, rzymskokatolicki kościół św. Antoniego z Padwy,  ewangelicko-augsburski kościół Opatrzności Bożej  i żydowska synagoga Pod Białym Bocianem. Następnie przeszliśmy Promenadą Staromiejską z Narodowym Forum Muzyki  oraz urokliwymi uliczkami Starego Miasta. Zwiedzanie zakończyliśmy na Starym Cmentarzu żydowskim, uznanym za Muzeum Sztuki Cmentarnej. Niestety, pogoda uległa diametralnej zmianie i ulewny deszcz zmusił nas do przyspieszenia tempa zwiedzania.

 Po godzinnym odpoczynku w akademiku podjechaliśmy do Sali kinowej Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych .  Podczas uroczystego zakończenia Zlotu odbyło się wręczenie tytułów honorowych.

- „Turystą Roku 2016" został Kol. Mirosław Strojny – prezes Oddziału Wojskowego PTTK im. ppor. Ryszarda Kuleszy przy Klubie 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie.

- Tytuł „Wojskowy Oddział PTTK w roku 2016" otrzymał Oddział Wojskowy PTTK przy Klubie batalionu dowodzenia Wielonarodowej Brygady (część polska) w Lublinie – prezes kol. Zbigniew Ziętek.

Tytuły „Wojskowe Koła PTTK w roku 2016" przypadły 5 kołom i jednemu klubowi z różnych jednostek kraju.

 Wyróżnieni otrzymali  puchary i nagrody rzeczowe

Na zakończenie wysłuchaliśmy Koncertu Jubileuszowego Wolnej Grupy Bukowina (nurt poezji śpiewanej)

Po obiadokolacji, w rzęsistym deszczu powróciliśmy do akademików, z perspektywą wyjazdu o godz. 20.00 na pokaz multimedialnej fontanny „Piękna i Bestia”, po którym mieliśmy odbyć nocny spacer po iluminowanym Wrocławiu ( Ostrowie Tumskim, obok Uniwersytetu, po uliczkach Starego Miasta i Rynku). Niestety, ulewa zniweczyła nasze plany. Obejrzeliśmy co prawda świetlno-muzyczny pokaz przy fontannie, ale dalsze zwiedzanie  pod parasolami nie miało sensu. Przemoczeni wróciliśmy do akademików, by spakować się i przygotować do niedzielnego wyjazdu.

W ostatni dzień , tj.  w niedzielę 18 września wykwaterowaliśmy się o godz. 8.00 i po śniadaniu ruszyliśmy do Gdyni, zatrzymując się po drodze na wypoczynek i gorący posiłek.  Prawie w komplecie  opuściliśmy autokar przy dworcu PKP w Gdyni  po godz. 19.00.

         Podsumowując nasze wrażenia musimy przyznać, że bogaty program umożliwił nam poznanie wspaniałych zabytków i tajemnic  Dolnego Śląska i Magicznego Wrocławia,  co na pewno zapamiętamy na długo.                                                             

                                                                           Jadwiga Augulewicz

 

 

 


 



Wycieczka Mazury i Suwalszczyzna 2015

 

 

                   W wycieczce, która trwała 8 dni, od 23 do 30 maja 2015 r. uczestniczyło 40 osób, w tym kierowca biura Eid - Pol – Paweł Kaczorowski oraz jako pilot, nasz kolega klubowy (ale reprezentujący Eid - Pol) – Henryk Wacewicz. Organizatorem, opracowanego przez członków Klubu „Wierchy” programu, było biuro turystyczne Eid – Pol. W sumie przejechaliśmy prawie 2000 km, zapoznając się z przyrodą i zabytkami: Warmii, Mazur Garbatych, Suwalskiego Parku Krajobrazowego, Puszczy Augustowskiej, Pojezierza Sejneńskiego, Pojezierza Mazurskiego i Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Oczarowała nas tamtejsza przyroda i widoki. Zwiedzaliśmy Zamki Krzyżackie w Lidzbarku Warmińskim i Rynie, obejrzeliśmy Reszel, Węgorzewo, Giżycko, Gołdap, Sejny, Suwałki, Augustów, Ełk, Mikołajki i litewskie Druskienniki. Odwiedziliśmy kilka kościołów, w tym sanktuaria: w Świętej Lipce (gdzie wysłuchaliśmy krótki koncert organowy), w Studzienicznej oraz w Gietrzwałdzie. W czasie naszej eskapady:

wdrapaliśmy się na most akweduktowi w Stańczykach, obejrzeliśmy most obrotowy w Giżycku, z szokowani, że jeszcze nadal ręcznie poruszany jest mechanizm obracający;

we wsi Rapa nabieraliśmy mocy w magicznym miejscu przy piramidzie – mauzoleum, będącym rodzinnym grobowcem;

byliśmy w miejscu gdzie schodzą się trzy granice: Polski, Rosji i Litwy a które jednocześnie jest uznawane za nasz polski biegun zimna;

obejrzeliśmy dwa skanseny kultury ludowej: w Węgorzewie (polski) i w Puńsku (litewski);

odwiedziliśmy kilka miejsc pamięci z różnych epok, i tak:

    - miejsce śmierci św. Brunona w 1009 r.

    - miejsca zbiorowych mogił żołnierzy rosyjskich i niemieckich z I wojny światowej;             - symboliczne miejsce, poświęcone zamordowanym przez służby NKWD, ok. 600                 mieszkańcom z okolic wsi Giby. Każdą osobę symbolizuje ułożony jeden kamień;

zwiedziliśmy dwie fortyfikacje: poniemieckie schrony z II w. świat w Mamerkach oraz twierdzę pruską „Boyen”, której budowę rozpoczęto jeszcze w XIX w.

wzięliśmy udział w wyborach prezydenckich w lokalu wyborczym we wsi Pozezdrze.

Nocowaliśmy w 2 ośrodkach: w Gołdapi, nad pięknym jeziorem Gołdap oraz w miejscowości Kukle, nad jeziorem Pomorze. Wieczory były co prawda chłodne ale nie odwiodło to nas od spacerów i spotkań ze śpiewem i muzyką, jako że, jak zawsze niezawodny nasz Henio akordeonista, przytaszczył swój instrument, mobilizując praktycznie wszystkich.

 

 

                                                           Opracowanie: Jadwiga Augulewicz

 


 

 

                    Wycieczka po Starówce Gdańska i Westerplatte

 

         9 maja 2015 roku 29 osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” wybrała się do Gdańska, by udać się drogą wodną na Westerplatte, gdzie dzień wcześniej Prezydenci i przedstawiciele władz państw europejskich, przewodniczący Rady Europejskiej, sekretarz generalny ONZ i liczne delegacje z Gdańska i całej Polski wzięły udział w nocnych uroczystościach pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, dla uczczenia 70 rocznicy zakończenia II wojny światowej.

          Przewodnikiem naszej wycieczki była Eleonora Delewska.  Do Gdańska Śródmieścia przybyliśmy kolejką elektryczną, inaugurując nowy przystanek SKM. Ponieważ do odejścia promu mieliśmy dwie godziny, wykorzystaliśmy go na spacer po Gdańsku. Rozpoczęliśmy od obejrzenia z zewnątrz mieszczącego się nieopodal nowego gmachu Teatru Szekspirowskiego, wzniesionegomiędzy ulicami Podwale Przedmiejskie, Bogusławskiego i Zbytki.

         Inspiracją dla idei budowy teatru Szekspirowskiego w Gdańsku stały się odkrycia naukowe dowodzące istnienia trupy teatralnej wystawiającej spektakle Szekspira w powiązaniu z budynkiem tzw. szkoły fechtunku, właśnie na terenie obecnej lokalizacji teatru przy Podwalu Przedmiejskim

          W skład powołanego w roku 2004 Honorowego Komitetu budowy Gdańskiego Teatru weszli m. in. książę Walii Karol i Andrzej Wajda. Konkurs na projekt obiektu wygrał Włoch Renato Rizzi. Obiekt jest pierwszym wybudowanym w Polsce od blisko 40 lat budynkiem teatru dramatycznego. Budowa trwała od 5 marca 2011, a ceremonia otwarcia miała miejsce 19 września 2014. Koszt inwestycji oszacowano na 95 mln zł . Teatr nie ma stałego zespołu teatralnego. Występują w nim gościnnie aktorzy z innych miast, szczególnie w ramach Festiwali Szekspirowskich.

         18 metrowej wysokości bryła budynku ma rozmiary 37x131 m. Na różnych poziomach znajdują się otwarte, dostępne dla wszystkich tarasy umożliwiające obserwację starówki Gdańska z niespotykanej dotąd perspektywy. O unikalności projektu stanowi przede wszystkim otwierany dach, który składa się z dwóch połaci, każda o wymiarach ok. 10x22m. Otwierany w 3 minuty dach umożliwia pokazywanie spektakli przy świetle dziennym pod gołym niebem (w warunkach "elżbietańskich"). Cała bryła założenia, (elewacje, przypory, dachy, tarasy, posadzki dziedzińców) - obłożona jest ponad ośmiuset tysiącami ręcznie formowanej czarnej antracytowej cegły. W porównaniu do pierwotnych projektów zmieniono kolor elewacji z czerwonego na czarny, w wyniku czego zerwane zostało nawiązanie do powszechnej w Gdańsku gotyckiej architektury sakralnej i obronnej.

         We wnętrzach dominuje jasność kontrastująca z ciemna okładziną fasad teatru. Materiałem powtarzającym się we wszystkich wewnętrznych przestrzeniach to kamienne posadzki i wyłożone drewnem jasne ściany. Wykończenia balustrad wykonane z białego wapienia z Istrii. Przedstawienia oglądane są z balkonów, które nie posiadają typowych siedzeń lecz drewniane podesty, z narzuconymi poduszkami. W budynku zastosowano ruchomy system zapadni sceny i widowni. W zależności od położenia scen i widowni, (które nie posiadają stałego miejsca) teatr może pomieści do 600 osób.Budynek teatru krytykowany jest za brak foyer i obrotowej sceny oraz kiepską akustykę i widoczność z miejsc dla publiczności.

         My też wyraziliśmy swoją dezaprobatę dla własnych odczuć estetycznych w odniesieniu do oglądanego obiektu. Ciemna, ciężka bryła budynku, nawet z górnych tarasów,  na które weszliśmy,  robiła ponure i odpychające wrażenie.

         O wiele pogodniejsze wrażenie robiły sąsiednie ulice, zwłaszcza, że trafiliśmy na jarmark wyrobów ludowych, ziół i potraw regionalnych. Bez pośpiechu, z przerwą na lody, dotarliśmy odnowioną ulicą Długą i Długim Targiem do Zielonej Bramy, gdzie przy Długim Pobrzeżu  czekał na nas zacumowany na Motławie Galeon LEW,  statek stylizowany na galeon z XVII wieku, pływający pod polską banderą. Po zajęciu miejsc, głównie na górnym pokładzie, jako że nie było deszczu, a co więcej, mimo złych prognoz słoneczko też prześwitywało, odbyliśmy 50 minutowy atrakcyjny rejs wzdłuż Stoczni Gdańskiej, Stoczni Remontowej, doków, portu i Twierdzy Wisłoujście na Westerplatte. Podczas rejsu miejscowy przewodnik opowiadał w języku polskim, niemieckim i angielskim o historii i zabytkach miasta Gdańsk, Stoczni oraz o Westerplatte. Sympatyczne stewardesy, serwowały roznosząc na pokłady, zamawiane w barze w gorące napoje i potrawy.

         Ponieważ do powrotu, (tym samym promem) mieliśmy prawie dwie godziny, udaliśmy się nadmorską promenadą do mogił majora Sucharskiego i innych poległych obrońców Westerplatte, przy których prof. Jerzy Przybylski przybliżył nam historyczne fakty z tamtych wydarzeń. Następnie przeszliśmy pod górujący nad terenem Pomnik Obrońców Wybrzeża, gdzie do już palących się zniczy dołączyliśmy nasze.

         W powrotnej drodze nie zmieściliśmy się na górnych pokładach, jako że większość przybyłych pasażerów nie schodziła na ląd, bowiem była już 15.35. Rozsiedliśmy się więc na osłoniętym pokładzie głównym, gdzie, ku naszej radości, zajął też miejsce miejscowy artysta, który przez całą drogę zabawiał nas szantami. Oczywiście, jak zwykle, członkowie „Wierchów” chętni zawsze do śpiewania, dołączyliśmy się do wtóru, a na zakończenie zaśpiewaliśmy mu nawet nasze ”Dziękujemy ci”, co zostało przyjęte oklaskami przez współpasażerów.

         Część osób wycieczkę zakończyła posiłkiem w pobliskiej, na Długim Targu jadłodajni, a kto miał inne plany, realizował je już indywidualnie.

 

                                                       Opracowanie:Jadwiga Augulewicz

 

 


 

 

 

   Wiosenne spotkanie z historią, przyrodą i „Zajączkiem”

 

28 marca 2015 r.. 53- osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” spotkała się w Dębkach, na działce naszych członków: Henryki i Jerzego Józefiaków by wspólnie pożegnać zimę, powitać wiosnę, podzielić się wielkanocnym jajkiem i poszukać zajączkowych niespodzianek.

Zanim dotarliśmy na miejsce imprezy, autokarem i samochodami, zrealizowano historyczno-poznawczą część wycieczki.

W pierwszej kolejności zatrzymaliśmy się w Lesie Piaśnickim, by oddać hołd pamięci ponad 13 tysiącom osób, pomordowanych tam przez hitlerowskiego okupanta między wrześniem 1939 r. a wiosną 1940 r. Wkrótce po zakończeniu mordów przystąpiono do maskowania zbrodni ( rozkopywano masowe groby, palono ciała i rozsypywano prochy), co spowodowało, że po wojnie zidentyfikowano zaledwie 852 ofiary. Nazwiska ich zostały wytłoczone na belkach ołtarza - pomnika, wybudowanego w roku 2010, w symbolicznym kształcie płonącego stosu (wrażenie ognia czynią czerwone witraże i szklana kopuła spinająca belki).

 

         W Piaśnicy zginął m. in. dziadek naszych dwóch koleżanek: Krysi Suligowskiej i Mirki Wacewicz. Ojciec Krysi, dla uczczenia pamięci zamordowanego, napisał wiersz, który nam został  przez Krysię odczytany.

`        Następnym miejscem zatrzymania było Mechowo, gdzie obejrzeliśmy ryglowany kościół (konstrukcja z drewnianych słupów wypełnionych murem) z 1742 roku, o barokowym wnętrzu( jego fundatorem był Jacek Rybiński – opat oliwski).. W tym stylu zbudowano ołtarz główny, ambonę, chrzcielnicę i ołtarze boczne – szkoda, że zakryte fioletowymi pokutnymi osłonami, jako że zbliżał się Wielki Tydzień. W kościele tym brała ślub nasza koleżanka, Trudzia Trella, której wujek Zygmunt Trella był tamtejszym proboszczem.

         Odwiedziliśmy też największą atrakcję geologiczną w Polsce, a może i w Europie Północnej – Groty Mechowskie, powstałe na skutek wymywania ziaren piasku ze skał osadowych. Ponieważ wysokość korytarzy jest niewielka, trzeba było iść powoli i w pozycji zgiętej, a i tak sporo osób nie uniknęło zetknięcia głów ze skałami. Największa grota jest niestety niedostępna, z uwagi na groźbę zawalenia.

         Największą niespodziankę sprawił nam XIII-wieczny kościół w Żarnowcu, posiadający. bogato zdobiony ołtarz, chrzcielnicę i pietę z roku 1430. Świątynia jest świeżo wypiaskowana i odremontowana z pieniędzy Unii Europejskiej. Odnowione zostały też przyklasztorne krużganki, dach i wnętrze kościoła. Po kościele i krużgankach oprowadzał nas proboszcz ks. dziekan Krzysztof Stachowski, wspaniały gawędziarz, pełen ciepła i życzliwości.

Obok kościoła znajduje się XII-wieczny klasztor, w którym aktualnie rezyduje 11 mniszek z klauzurowego zakonu Benedyktynek.

         Ostatnim punktem programu był piknik w Dębkach. Po gorącym posiłku, podanym w specjalnie dla nas postawionym 50-osobowym namiocie, udaliśmy się nad morze, by utopić Marzannę. Niestety, silny wiatr uniemożliwił utopienie. Została więc spalona. Po powrocie ze spaceru zastaliśmy stoły zastawione świątecznymi potrawami, wśród których królowały jajka, gotowe do wspólnego podzielenia się nimi przez uczestników. Pomysłodawczyniami i wykonawczyniami niespodzianek i były: Halinka Dargacz, Helenka Szczepaniak oraz Henia Budniak. Wszyscy otrzymali od „Matki” na pamiątkę papierowe jajka z życzeniami świątecznymi. Szczególne podziękowania skierowano do  „Dębkowych” gospodarzy  Henryki i Jerzego Józefiaków, za ich bezinteresowność, serce i wysiłek, by wszyscy byli zadowoleni. Specjalne słowa uznania należą się Lolkowi Budniakowi, za wydatną pomoc za dowóz produktów, postawienie i zwinięcie namiotu i w ogóle za nadzór, by to wszystko przebiegło sprawnie. I to mu się udało.

 

                                           Jadwiga Augulewicz

 

 


 

 

                                  Spacer z Gdyni do Sopotu

 

       7 marca 2015 r. 30-osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” udała się na pieszą wycieczkę z okazji Dnia Kobiet pod hasłem „Czy ten Pan i Pani wędrują razem z nami”.   Trasa spaceru wiodła z Gdyni- Karwin do Sopotu - przez Bernadowo i Łęgi Sweliny.

Omijając zabudowania gdyńskiego osiedla Bernadowo, o którym pierwsze wzmianki znajdujemy w dokumentach z roku 1880, z zapisem Bernardowo (podobno od nazwiska założyciela Bernarda), doszliśmy polną drogą do czerwonego, leśnego szlaku, prowadzącego od źródeł potoku Swelina, do Rezerwatu przyrody „Łęg nad Sweliną”. Łęgi, to lasy rosnące na podmokłych terenach, wzdłuż rzek i potoków (wierzba, olsza, topola), które zamieszkują chronione ptaki (rybołowy, orliki, bieliki).

Po dojściu do starej strzelnicy zrobiliśmy przerwę na drugie śniadanie.

         Dalej droga prowadziła wzdłuż rozszerzającego się koryta rzeki Sweliny, (jedynego nieuregulowanego cieku wodnego w Sopocie), która w XIII w. wyznaczała granicę Oliwy i Kolibek, kiedy to Sopot nadany został cystersom oliwskim przez Mściwoja II. 600 lat później, tj. w okresie międzywojennym wzdłuż Sweliny przebiegał najbardziej na północ wysunięty odcinek międzypaństwowej granicy pomiędzy Polską i Wolnym Miastem Gdańskiem.

         Pod koniec wędrówki, zgodnie ze szlakiem skręciliśmy w osiedle Kamienny Potok, gdzie potok rozszerza się w niewielkie rozlewisko, zwane Jeziorkiem Mazowieckim, od biegnącej za nim ulicy o tej nazwie. Po dojściu do dworca SKM minęliśmy tunel pod torami i kierując się w stronę morza, gdzie rzeka kończy swój bieg w falach Zatoki Gdańskiej, doszliśmy do sopockiej „Koliby”, podhalańskiej karczmy regionalnej, prawdziwej góralskiej koliby, tzn. szałasu. Chatę zbudowali 17 lat temu górale, używając tradycyjnych technik stolarskich. Wszystkie elementy wystroju, a także sekrety kuchennych receptur (i oczywiście oscypki), pochodzą z okolic Zakopanego. W drewnianej "Kolibie" można też oglądać ludowe obrazy, odbywają się tu także koncerty zespołów góralskich. Właścicielem jest pan Adam Dobrowolski, do którego należy też lokal „Chilly Willy”, gdzie kończyliśmy spacer z Sopotu do Jelitkowa w styczniu br.

 

                                                        Jadwiga Augulewicz



 

                                     Walentynki w KTG „Wierchy”


14 lutego 2015 r., przed spotkaniem Walentynkowym w Checzy Nordowych Kaszubów w  Kosakowie,  22 –osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” pod przewodnictwem Zygmunta Miszewskiego udała się spacerem  do dębogórskich miejsc pamięci. Idąc z przystanku Dębogórze-Owocowa w pierwszej kolejności minęli  odsłonięty 26 lipca 2014 r.  pomnik urodzonychw Dębogórzu :  I  polskiego sołtysa  i Wójta Gdyni Jana RADTKE oraz jego brata Męczennika II Wojny Światowej,  Stanisława RADTKE.

Tu przy okazji okazało się, że w gronie wycieczkowiczów była sympatyk „Wierchów” , kol. Wanda Sorek, której ojciec przeszedł z więźniami  marsz śmierci z obozu w Stutthofie w lutym 1945 roku.

Trasa wiodła dalej  do Dębogórskiego  Lasu, na miejsce kwaterowania Gryfa Pomorskiego grupy Dębogórskiej w czasie II wojny światowej.
Miejsce to jest oznaczone  kamiennym pomnikiem , na którym umieszczono tablicę z    dziewięcioma nazwiskami,
 i napisem

„Miejsce zakwaterowania partyzantów „Gryfa Pomorskiego” Grupy Dębogórskiej w latach 1942-1944. Dowódca Bernard GRABLOWSKI  PS. „Igliwie”,  Jan BIZEWSKI, Augustyn BRUNARTH, Jan KUNA, Paweł RZEPA, Augustyn  RZEPA, Leon RZEPA, Stefan  RZEPA, Józef SLOWI


Pomnik powstał z inicjatywy Tadeusza KRZYSZTOFA i Zrzeszenia Kaszubsko Pomorskiego O / Dębogórze 28 września 2008 roku.

Tu nastąpiło spotkanie z Stanisławem RZEPĄ synem  Augustyna RZEPY, jednego z uwiecznionych na tablicy partyzantów.

Wspólnie z nim grupa przeszła do schronu-ziemianki Dębogórskiej Grupy Tajnej Organizacji Wojennej Gryfa Pomorskiego, gdzie obejrzeli ślady dawnego bunkra i schemat rozkładu pomieszczeń użytkowanych przez partyzantów. Dziękując p. Stanisławowi za poświęcony czas wręczono mu  klubowy proporczyk.

 

Spacer zakończył się w Kaszubskiej Checzy, gdzie już czekało z gorącym posiłkiem 32 pozostałych uczestników Walentynkowej  imprezy. Gospodarze zabawy:  prezes Halina Dargacz, wiceprezes KTG Helenka Szczepaniak i Leszek Purski , przy wydatnej pomocy  Mirki Wacewicz i Oli Kaszuby  oraz reprezentującej Zrzeszenie Kaszubskie kol. Zosi Jaśniewskiej, Alicji Krauze, Fredzi i Wiktorii dwoili się i troili, by wszyscy byli zadowoleni , dobrze się bawili i czuli się jak w jednej dużej rodzinie. Cel ten został osiągnięty .

                                                                          Jadwiga Augulewicz

 


 

                                 Wejherowskie spotkanie z historią i światłem

 

 

         W dniu 17 stycznia 2015 r, 26-osobowa grupa członków i sympatyków KTG „Wierchy” spotkała się na wieczornym spacerze po bogato iluminowanym Wejherowie, by obejrzeć miasto w świątecznej dekoracji świetlnej. To już tradycja, że przed świętami Bożego Narodzenia miasta w Polsce i na świecie rozbłyskują tysiącami świątecznych lampek. Miastem, które od lat zdobywa nagrody i wyróżnienia w ogólnopolskim konkursie na najlepiej oświetloną gminę i miasto jest właśnie Wejherowo (wyróżnienie w 2005 r., pierwsze miejsce w 2009 w kategorii „Oświetlenie świąteczne i okolicznościowe” za oświetlenie świąteczne Rynku, trzecie miejsce w 2011). To 50-tysięczne miasteczko zimą przybiera scenerię, jak z bajki.

          Spacer rozpoczęto przejściem  z przystanku SKM Nanice do Klasztoru Franciszkanów, by obejrzeć ruchomą szopkę .  Dalej przez Park Majkowskiego i obok Pałacu Przebendowskich grupa doszła  do bogato iluminowanego Rynku, by podziwiać udekorowany ratusz, fontannę i inne zapierające dech w piersiach oświetlone  elementy śródmieścia,. Rynek zdobiła również multimedialna 10-metrowa podświetlana choinka, kareta z jelonkami oraz drewniana  szopka Bożonarodzeniowa. 
         Przytoczyć tu można słowa prezydenta miasta, Krzysztofa Hildebrandta:
         - Celem naszych iluminacji i dekoracji świątecznych jest podkreślenie atmosfery tego pięknego okresu. Chcemy, aby mieszkańcy Wejherowa w szczególny sposób odczuwali magię Świąt Bożego Narodzenia, aby miasto było dla nich atrakcyjne Iluminacja świąteczna to również element wyróżniający Wejherowo, który ma zachęcać do odwiedzenia naszego miasta. Oświetlenie wejherowskiej rynku i przyległych ulic, iluminacje świąteczne są częścią programu rewitalizacji, czyli ożywienia Śródmieścia Wejherowa. Miasto ma być atrakcyjne i przyciągać ludzi w każdym okresie, również zimą. 
         Wejherowska iluminacja została zgłoszona do konkursu "Świeć się z Energą i Dziennikiem Bałtyckim”. Niestety, w plebiscycie miast najwięcej głosów na Pomorzu zdobyła Gdynia.

         Organizatorzy spaceru, Elżbieta i Jan Cichoccy przygotowali uczestnikom dodatkową atrakcję, którą było zwiedzanie miejscowego Ratusza z przewodnikiem, panem Henrykiem Połchowskim, autorem książki „Wojenne losy”, zawierającej  tragiczne wspomnienia mieszkańców Wejherowo i okolic. Książkę tę można było nabyć, z   własnoręczną dedykacją  autora.

            Przez piękną klatkę  schodową  turyści  weszli do Sali tradycji i historii miasta Wejherowa oraz Sali Obrad.W sali Tradycji znajdują się elementy dotyczące początków miasta, w tym drzewo genealogiczne rodziny Wejherów, pamiątki z dziejów miasta m.in. dokumenty z podpisem króla Jana Kazimierza,  pierścień Hallera, stare instrumenty kaszubskie, hełmy strażackie, tabakiery, tradycyjne ubiory, haft regionalny, a nawet serwis kawowy ze wzornictwem kaszubskim. Uwagę zwraca również duży Alfabet Kaszubski wykonany na ścianie techniką sgraffita ściennego,polegającą  na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich w czasie, kiedy jeszcze one nie zaschły (nie utwardziły się). Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór.

Największą atrakcją turystyczną stanowiła pieczołowicie wykonana makieta zabytkowej części miasta  autorstwa sopockich architektów Elizy i Tomasza Karczów. W sąsiedniej sali  wystawiono podświetlane makiety Kalwarii Wejherowskiej.  

W Sali Obrad zwróciły uwagę witraże oraz drewniane historyczne   drzeworyty .

         Spacer zakończono gorącą herbatą w małym lokaliku o historycznej nazwie „U Wejhera”, a potem wieczornym pociągiem, w świątecznym nastroju powrócono do domów.

 

                            Opracowała Jadwiga Augulewicz

 


 

 

                                            Wycieczka z Sopotu do Jelitkowa

 

         24 stycznia 2015 roku 36 osobowa grupa członków (30 osób) i sympatyków (6 osób)

stawiła się w Sopocie przy ul. Kościuszki, by zgodnie z  hasłem „Babcie i dziadkowie zapraszają na spacer”  udać się do Gdańska Jelitkowa. Tym razem trasa przebiegała w pewnej odległości od morza. Po drodze zatrzymywano się przy ciekawszych obiektach, by wysłuchać przekazywanych informacji na ich temat.

          Przy ul. Kościuszki obejrzano bryłę Ratusza Miejskiego, zbudowanego w  roku 1911, oraz  6,5 metrowy Pomnik Martyrologii Polskich Mieszkańców Sopotu a także Pomnik Pamięci Artystów.

         Przy ulicy Władysława IV  - patrzyliśmy na willę  łódzkiego przemysłowca Eduarda Herbsta, powstałą w 1896 z rozbudowy domu letniskowego odkupionego od Johannesa Icka posiadacza przedsiębiorstwa żeglugowego. Transakcji dokonano po wybudowaniu  przez Johannesa Icka całorocznej  reprezentacyjnej willi,  o najbogatszym w Sopocie wystroju, Bogate wnętrza: dwa piece w stylu rokoko, misterne sztukaterie, rzeźbiona stolarka, kolorowe polichromie zostały pieczołowicie odtworzone przez firmę Hestia. Obecnie mieści się tam lokal będący filią warszawskiej  restauracji Fukiera. Niestety obiekt znajduje się za wysokim płotem.

 Na chwilę zatrzymano się obok zbudowanego w 1904 roku dawnego Domu Opieki Gminy Ewangelickiej, gdzie mieściły się  m.in.sale spotkań, ochronka, szpitalik oraz pomieszczenia dla prowadzących obiekt zakonnic.

         Na ulicy 3 Maja uwagę zwracał  dwukondygnacyjny Kościół Św. Michała, przebudowany w roku 1951 z małej przedwojennej kaplicy. Kościół Górny oddano do użytku dopiero w roku 1975.  Idąc dalej w dół ulicy minęliśmy dom Jerzego Afanasjewa, pisarza, poety i reżysera, założyciela słynnego teatrzyku Bim Bom i Cyrku Rodziny Afanasjew, który mieszkał w Sopocie od lat 50.XX w. do śmierci w 1991 r.

         Ulicą Sobieskiego doszliśmy doujęcia wody Potoku Karlikowskiego i  Zbiornika  retencyjnego  ”Okrzei”.  Obiekt został oddany do użytku w lipcu 2014. W czasie ulewnego deszczu ma chronić okoliczne domy przez podtopieniami. Na dnie zbiornika znajduje się obsadzony zielenią meandrujący Potok Karlikowski,. Obok strumienia ustawiono wyposażenie rekreacyjne: ławki, kładki i siedziska oraz stół Leonarda, czyli poziomą fontannę jednodyszową - woda wypływając ze ściany zbiornika rozlewa się w pośrednim korycie zanim dołączy do strumienia. Niestety, fontanna była nieczynna. Zbiornik w razie ulewnego deszczu może zostać wypełniony częściowo lub całkowicie wodą deszczową. Jest w stanie pomieścić 1 325 m sześciennych wody, co znaczne zwiększa bezpieczeństwo tej części Sopotu Całkowita głębokość zbiornika to 2,5 m;


         Po kilkuminutowym odpoczynku ruszyliśmy polną drogą w stronę  osiedla Żabianka które powstało w latach 70. XX wieku w miejscu, gdzie 300 lat wcześnie istniał staw, zwany Żabim Stawem. Powstała nad nim osada, która zwana była Żabia Karczma, stąd obecna nazwa dzielnicy.  Na pamiątkę tamtejszej gospody jedna z ulic nosi nazwę Gospody.

         Na chwilę zatrzymaliśmy się na zapleczu Ergo Areny.  Ta wielofunkcyjna hala sportowo-widowiskowa została otwarta 18 sierpnia 2010. Może ona  pomieścić ponad 11000 osób z wykorzystaniem tylko miejsc siedzących i do 15000 osób z wykorzystaniem miejsc siedzących i stojących. Oprócz wiodącej funkcji, hala przystosowana jest do organizacji kongresów, sympozjów oraz targów i wystaw. Na potrzeby biznesowe na 4 kondygnacji utworzono sale konferencyjne Ponadto na wszystkich 4 kondygnacjach rozlokowano szereg zespołów gastronomicznych, posiadających własne zaplecze z 1422 miejscami konsumenckimi w: pubach, klubach, barach, lożach, restauracjach.

          Dalsza droga prowadziła między garażami a blokowiskiem Żabianki , gdyż wolne tereny zielone, przez które winna prowadzić ścieżka,  zostały sprzedane prywatnym inwestorom. Po minięciu  ulicy Pomorskiej  weszliśmy w park, który jest pozostałością po dawnym dworze i młynie nad Potokiem Oliwskim. Ze smutkiem patrzyliśmy na opuszczone i wystawione na sprzedaż budynki dawnego Wydziału Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

         Po paru chwilach retrospekcji ruszyliśmy dalej wydłużoną  trasą Parku im. Ronalda Reagana, który powstał w latach 2003-2006 na miejscu nieużytków, zaniedbanego lasu oraz ogródków działkowych. Do ubiegłego roku ciągnął się on  z Brzeźna do    ulicy Piastowskiej  na Przymorzu. Obecnie przedłużono go aż do Jelitkowa.,  być może, że kiedyś doprowadzony zostanie do Sopotu. [ Na terenie parku znajdują się dwa stawy wodne oraz tereny rekreacyjne, spacerowe i nowoczesne ścieżki rowerowe.  W lipcu 2012 r  wzniesiono tam ponad dwumetrowy pomnik z brązu, przedstawiający papieża Jana Pawła II spacerującego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Ronaldem Reaganem,  We wrześniu 2013 r. ktośodpiłował rękę prezydenta Ronalda Reagana. Straty oszacowano na ponad 100 tys. zł. Rzemieślnicy odtworzyli zdewastowaną części figury za 20 tysięcy złotych.

Ostatnim mijanym osiedlem było Jelitkowo. Pierwsze wzmianki o rybackiej wiosce, młynie, papierni pochodzą z XV wieku Nazwa prawdopodobnie wywodzi się od nazwiska pierwszego właściciela i założyciela osady - Jelitko. .Od około 1875  rybacka osada zaczyna się przeobrażać w kurort.  Założono park nadmorski z promenadą, otwarto gospodę i wybudowano Dom Zdrojowy a miejscowi rybacy (głównie Kaszubi) zaczęli wynajmować letnikom pokoje. Uruchomienie w 1908 linii tramwajowej do Oliwy i otwarcie rok później mola przyciągnęło turystów. Do tego mola - aż do zburzenia przez potężny sztorm w 1914 - przybijały statki wycieczkowe z Gdańska i Sopotu. W 1925 zbudowana została w Jelitkowie kaplica należąca do parafii katedralnej. Na miejscu dawnej kaplicy stoi nowy kościół, zbudowany w latach 1976-1981 .

         Zmęczeni i trochę zmarznięci, jako że pogoda była  pochmurna i chłodna (na szczęście nie padało) z przyjemnością zjedliśmy gorący posiłek w karczmie „Chilli Willi” , będącej własnością pana Adama Dobrowolskiego, do którego należy także karczma „Koliba” w Sopocie i „Sabat” pod Łysą Górą. Ponieważ zapraszał nas serdecznie do ponownego odwiedzenia jego obiektów , być może że zjawimy się w Kolibie  7 marca br, po spacerze z Gdyni- Karwin do Sopotu - przez Bernadowo i Łęgi Sweliny,  przewidzianym  z okazji Dnia Kobiet pod hasłem „Czy ten Pan i Pani wędrują razem z nami”.

                                                     Opracowała Jadwiga Augulewicz



 


 

                           Sprawozdanie z wycieczki Chełmno-Grudziądz

 

W dniu 27 kwietnia 2013 r. 48-osobowa grupa członków KTG Wierchy z przewodniczką, Panią Joanną Leman, udała się autokarem do perełek gotyckiej architektury na Kociewiu, jakimi są XIII-wieczne miasta Chełmno i Grudziądz.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Chełmna.To miasto potrafi zachwycić jeszcze zanim się do niego zawita... Umiejscowione na skraju wysoczyzny prawobrzeżnej doliny Wisły, ceglaną bryłą wyrasta ponad otaczającą je zewsząd zieleń. Panorama miasta zdominowana jest przez trzy duże, gotyckie kościoły, klasztor i wieżyczkę ratusza. W sumie 20-tysięczne miasto szczyci się posiadaniem aż 6, doskonale zachowanych gotyckich, XIII – XIV w. kościołów oraz kilku zabudowań klasztornych, gdzie w minionych wiekach rezydowali dominikanie, franciszkanie, cysterki, benedyktynki a obecnie Siostry Miłosierdzia. Podkreślić należy, ze wszystkie te budowle powstały wtedy, gdy miasto liczyło około 5 tys. mieszkańców.

W zwiedzanym przez nas Kościele Farnym, pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, znajdują się relikwie Św. Walentego, patrona zakochanych, stąd Chełmno zwane jest Miastem Zakochanych. Dla potwierdzenia tej nazwy w parkach, których w mieście jest kilka, stoją ławeczki zakochanych, romantyczne figurki i krzewy obcięte w kształcie serc.

Ciekawe są dzieje miasta, z którymi zapoznaliśmy się w muzeum, usytuowanym w XVI –wiecznym renesansowym Ratuszu. Na ziemiach tych, nadanych w roku 1228 przez Konrada Mazowieckiego Krzyżakom, założyli oni na górze miasto, które było, przed Malborkiem, pierwszą stolicą Zakonu. Działał tu sąd grodzki, który wydawał decyzje o lokowaniu okolicznych miasteczek na prawie chełmińskim.Wprowadzono jednolity system monetarny (grzywna chełmińska), miar długości (pręt chełmiński), objętości (korzec) i powierzchni (łan).  Długie lata była tu siedziba biskupów. Chełmno, zwane Krakowem północy, jest jedynym w Europie miastem, z zachowanym prostokątnym układem ulic. Przeszliśmy wzdłuż świetnie zachowanych murów obronnych z Bramą Grudziądzką, obok ceglanych baszt, wieży ciśnień, budynków poklasztornych, gdzie mieści się obecnie gimnazjum, a kiedyś działała pierwsza na tych terenach szkoła wyższa, która miała pełnić rolę Akademii.

W okresie międzywojennym stacjonowały w mieście pułki konne gen. Józefa Hallera, które w roku 1920 wyzwalały miasto. Sam Haller zamieszkiwał w pałacyku niedaleko Chełmna przez cały okres międzywojenny.

Władze miasta starają się o wpisanie go na Listę światowego Dziedzictwa UNESCO.

Zgodnie z programem, po opuszczeniu urokliwego Chełmna przemieściliśmy się do Grudziądza, przedwojennej stolicy kawalerii polskiej. Po obiedzie w usytuowanej w parku restauracji „Leśniczówka” udaliśmy się na zwiedzanie Twierdzy Cytadela, budowanej przez władze pruskie w latach 1776-1789. Ogromny obiekt, z majdanem, bastionami artyleryjskimi, długimi podziemnymi korytarzami wykorzystany był w działaniach bojowych tylko jeden raz w r. 1807, w czasie wojen napoleońskich. W roku 1920 twierdzę przejęła armia polska, tworząc tu Centrum Wyszkolenia Kawalerii i osadzając 18 Pułk Ułanów Pomorskich. Po rozbiciu pułku w roku 1939 pod Krojantami obiekt utracił swoje znaczenie militarne i obecnie pełni rolę atrakcji dla turystów, których, tak jak nas, oprowadzają po nim miejscowi przewodnicy. Mieszkańcami lochów są teraz nietoperze, zwisający ze stropów mijanych przez nas podziemnych korytarzy.

Ponieważ czas nas gonił, przejechaliśmy autobusem na nabrzeże Wisły, by podziwiać usytuowane na wiślanej skarpie spichrze, tworzące charakterystyczną dla Grudziądza jakby panoramę obronnego zamku.Stanowią one największy w Europie zespół 26 obiektów z XIV – XVI w. Od strony rynku, na który wdrapaliśmy się po 76 stopniach spichrze są niepozorne, głównie dwukondygnacyjne, od strony Wisły natomiast sześciokondygnacjowe, wzmocnione szkarpami, co dawało wystarczającą gwarancje obrony. Na górze powitał nas pomnik tańczącego ułana, z sentencją Wieniawy -Długoszewskiego. W renesansowym Ratuszu obejrzeliśmy wspaniałą salę senatorską, z zachowanym rzeźbionym sufitem i stiukowymi figurami.  Z placu rynkowego, gdzie zrobiliśmy wspólną fotkę przy pomniku Żołnierza Polskiego z 1930 r., przeszliśmy obok kilku XV i XVI- wiecznych kościołów, by przez XIII- wieczną Bramę Wodną dotrzeć z powrotem na nadwiślańskie błonia, gdzie dawniej odbywały się parady wojskowe, a teraz parkował nasz autokar.    

Ostatnim punktem wycieczki był piknik nad polodowcowym Jeziorem Rudnickim. Niestety chłodna pogoda i ograniczony czas, którym dysponowaliśmy do odjazdu spowodowały, że spożyliśmy wieziony z Gdyni ciepły bigos w ekspresowym tempie, bez zwyczajowych śpiewów i zabaw. Tego punktu nie omieszkaliśmy dokończyć w autobusie.

W wesołych nastrojach, pełni wrażeń wróciliśmy do domów, by oczekiwać na następną wycieczkę.

 

                                                           Sekretarz klubu: Jadwiga Augulewicz

 

 


 

                              Jubileusz 45-lecia KTG „WIERCHY”

 

 

           10 października2012 r, miało miejsce wydarzenie, które odnotowane zostało na kartach historii Klubu Turystyki Górskiej „Wierchy”. W dniu tym ponad 100 członków KTG, sympatyków i zaproszonych gości zebrało się w Klubie Marynarki Wojennej „Riwiera”, by uczcić jubileusz 45 – lecia istnienia tej organizacji. Wśród zaproszonych gości byli między innymi:

 

- członek honorowy PTTK, wiceprezes Zarządu Głównego PTTK Andrzej GORDON z małżonką ELŻBIETĄ, sekretarzem Redakcji Kwartalnika „Gościniec”

 

- członek honorowy PTTK, przewodniczący Kapituły Zarządu Głównego PTTK, Tadeusz MARTUSEWICZ,

 

- wiceprezes Zarządu Głównego PTTK, prezes Oddziału Gdańskiego PTTK, Stanisław SIKORA,

 

- prezes Oddziału Morskiego PTTK w Gdyni, Kazimierz LASOCKI,

 

- wiceprezes Oddziału PTTK MW w Gdyni, prezes Morskiego Klubu Płetwonurków „Flota”, Krzysztof SARACEN

 

- sekretarz Oddziału PTTK MW, prezes Koła nr 3, Małgorzata GWIZDEK

 

- przewodnik tatrzański PTTK, członek honorowy KTG „Wierchy”, Stefan TOKARSKI

 

- kierownik Klubu MW „Riwiera”, kmdr por. Klaudiusz NOWACZYK

 

- córka Władysława MAJA, prezesa KTG „Wierchy” w latach 1974-1983, Ewa MAJ-KURPIEWSKA

 

         Uroczystość rozpoczęła się otwarciem, w Galerii im. admirała floty Andrzeja Karwety, wystawy fotografii ze zbiorów Wojciecha Augulewicza i Marii Grzączkowskiej, obejmujących ostatnie pięciolecie, tj. lata 2008 –  2012. W gablotach prezentowano związane z turystyką medale, kolekcjonowane przez Bogumiła Filipka. Zwiedzających powitała prezes klubu, Halina Dargacz. Głos zabrali także autorzy ekspozycji, przybliżając zwiedzającym ciekawe szczegóły dot. prezentowanych zdjęć i medali. Po obejrzeniu wystawy wszyscy zeszli do Sali Kolumnowej, udekorowanej zdjęciami byłych prezesów klubu oraz fotogramami obrazującymi życie turystyczne klubu w ciągu 45-lecia, gdzie wysłuchali „Sprawozdania z działalności KTG „Wierchy” w ostatnim pięcioleciu”, przedstawionym przez sekretarza Klubu, Jadwigę Augulewicz. Ważnym punktem uroczystości było wręczenie aktywnym członkom klubu odznaczeń Zarządu Głównego PTTK oraz Oddziału Stołecznego PTTK i Oddziału PTTK MW jak też podziękowań Zarządu klubu „Wierchy”. Dekoracji dokonywali wymienieni wyżej goście oraz członek honorowy PTTK, długoletni prezes Oddziału PTTK MW, członek KTG „Wierchy”, Leonard BUDNIAK.  K. Saracen wręczył Stefanowi TOKARSKIEMU specjalne wyróżnienie w postaci „ Honorowego Steru Bałtyckiego dla osoby wspierającej działalność turystyczną w r. 2011”, przyznanego przez Zarządu Oddziału PTTK MW. Następnie w kolejności głos zabierali: Tadeusz Martusewicz, Andrzej Gordon, Stanisław Sikora, Kazimierz Lasocki i Krzysztof Saracen. Wszyscy oni gratulowali Klubowi nie tylko osiągnięć turystycznych w ciągu minionych 45 lat, ale także umiejętności stworzenia rodzinnej atmosfery, silnych więzi i poczucia wspólnoty klubowej oraz wypracowania sposobu na życie tak dużej grupy ludzi. Na ręce prezesa Klubu, Haliny Dargacz, złożono listy gratulacyjne oraz upominki, podkreślające doniosłość wydarzenia. Odczytano także życzenia od osób, które nie mogły przybyć osobiście na obchody jubileuszu.

       Członek klubu, Zygmunt Miszewski nawiązał do wspomnień klubowych, opisanych przez niego w zbiorku „Radość wędrowania” a Barbara Oses, w imieniu członków klubu, podziękowała wszystkim za możliwość posiadania takich wspomnień, bo z czasem tylko one się w życiu liczą.

       W części nieoficjalnej, przy śpiewie i muzyce dzielono się tymi wspomnieniami, bo wśród zebranych byli także ci, którzy zakładali podwaliny klubu i teraz, patrząc z perspektywy, dostrzegali wysiłek swoich następców, wkładany w organizację imprez turystyczno-krajoznawczych i pomnażanie dorobku swoich poprzedników.

 

Impreza zakończyła się wspólnym kręgiem i zapewnieniem o spotkaniu na kolejnym jubileuszu.

 

                                                      Sekretarz KTG „Wierchy” Jadwiga Augulewicz

 

 

 

 

 


 

 

Po zamkach i pałacach Polski Czech i Słowacji

W maju 2012 r


    Chcąc uczcić 45- lecie powstania Klubu Turystyki Górskiej „Wierchy”, jego Zarząd zorganizował w dniach 12 – 25 maja br- przy współpracy z Biurem Turystycznym „Eid-Pol”- wycieczkę sentymentalnych wspomnień do Czech, Słowacji i Zakopanego, jako miejsca gdzie zrodziła się w 1967 r. idea powstania Klubu. W wycieczce wzięło udział 40 osób, a w tym Zarząd in gremio i członkowie, którzy pamiętają te pierwsze lata, kiedy Klub powstawał.

Dzień pierwszy podróży, to przejazd do Warszawy i zwiedzanie Zamku Królewskiego, po którego salach oprowadzała nas pani przewodnik. Po totalnym zniszczeniu przez Niemców w czasie II wojny światowej, zamek zrekonstruowano od podstaw dopiero w roku 1971. Zwiedzając poszczególne sale, najbardziej zachwyciliśmy się tronem, którego zaplecek z haftowanymi srebrną nicią 86 orłami odtworzono na podstawie jedynego fragmentu ocalałego z pożogi wojennej. O pięknie innych ekspozycji trudno w skróceniu napisać - to trzeba zobaczyć. Następnie przejechaliśmy do Żelazowej Woli, by zwiedzić dom urodzenia Fryderyka Chopina oraz wspaniały park, który w tym czasie rozkwitał bzami we wszystkich kolorach. Dzięki nowoczesnym technikom audio można było wszędzie posłuchać zarówno informacji jak też muzyki tego kompozytora. Ostatnim etapem podróży tego dnia był dojazd do hotelu Akademickiego w Łowiczu.

Dzień następny zaczęliśmy od zwiedzania XVII – wiecznego barokowego Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie. Wystrój wnętrz i urok otaczającego parku, dostarczył uczestnikom wycieczki wiele satysfakcji estetycznych. Doznania te zostały pogłębione przy zwiedzaniu wspaniałego parku Arkadia, którego początki założenia sięgają wieku XVIII, a zachowany drzewostan i elementy antycznych kompozycji pozwalały na pełną kontemplację piękna. Jadąc do hotelu w Paczkowie, kończącego ten etap, mieliśmy sposobność zatrzymania się w Otmuchowie, przy gotycko – renesansowym zespole zamkowym z XIII w. Jakkolwiek udostępniony do zwiedzania jest tylko dziedziniec i wieża zamkowa z platformą widokową na okolicę, to mieliśmy tę satysfakcję, że otmuchowski zabytek mogliśmy zobaczyć z bliska.

Kolejny dzień wycieczki, to zwiedzanie z przewodnikiem Paczkowa.  Rozpoczęliśmy  je od Muzeum Gazownictwa. Usytuowane na terenie i w budynkach wycofanej z eksploatacji gazowni miejskiej, swoimi różnorodnymi ekspozycjami demonstruje technikę, która już odeszła do lamusa. Następnie przeszliśmy wzdłuż unikalnego w Polsce pierścienia średniowiecznych murów obronnych z XIV w., by dotrzeć do monumentalnego, kamienno - ceglanego kościoła gotyckiego, też datowanego na tenże XIV w., który włączony do systemu fortyfikacji miasta służył w czasach średniowiecza jako schron dla ludności. Ograniczone ramy czasowe nakazały dalszą podróż w kierunku granicy, którą przekroczyliśmy o godz. 12.15, wjeżdżając na teren Czeskiej Republiki. Wspaniała słoneczna pogoda, piękno majowej zieleni za oknami autokaru czyniły, iż humory dopisywały wszystkim i śpiewom nie było końca. Około godz.16-tej zatrzymaliśmy się w miejscowości Tabor, by przespacerować się po rynku i uliczkach urokliwej starówki. Zdumiewała pieczołowitość, z jaką tu odrestaurowuje się fasady budynków, przy zachowaniu charakteru epoki, w jakiej one powstawały. W rynku wstąpiliśmy do XVI- wiecznego kościoła Przemienienia Pańskiego, z zachowanymi renesansowymi i barokowymi ołtarzami. Nieco spóźniona pora zmusiła nas do szybkiego przemieszczenia się do hotelu Dworak w Czeskich Budziejowicach, gdzie oczekiwał nas posiłek i nocleg. Po kolacji jednakże, spotkaliśmy się jeszcze, by pośpiewać i podzielić się wrażeniami z dotychczasowego przebiegu wycieczki.

Rano następnego dnia pojechaliśmy do klejnotu miast czeskich, Krumlova (zabytek wpisany na listę UNESCO). Zwiedzanie z rosyjskojęzyczną przewodniczką rozpoczęliśmy od potężnego zamku, wznoszącego się wysoko na czarnej skale, nad doliną Wełtawy. Dodatkową  atrakcją  był  wspaniały  widok  na  leżące  u  stóp  zamku  czerwone  dachy  domostw.

Po zwiedzaniu zamku przemieściliśmy się do centrum średniowiecznego miasteczka, gdzie mogliśmy podziwiać malownicze, wąziutkie uliczki i ukryty między domami kościółek św. Wita z freskami z XII w., ratusz i rynek z nieużywanym współcześnie słupem kaźni. Dalej nasza trasa prowadziła do neogotyckiego zamku Hluboka nad Wełtawą, siedziby rodu Schwarzenbergów. Romantyczny pałac, o którym źródła wzmiankują już w XIII w., został przebudowany w XIX w. na wzór angielskiego zamku w Windsorze. Słynie on z cennych zbiorów gobelinów, porcelany, obrazów, mebli i ręcznej broni palnej. Ogromne wrażenie zrobiły na nas wspaniałe, urządzone z przepychem wnętrza, z unikalnymi drzeworytami, wykonanymi przez miejscowych twórców. Drzeworyty te wypełniają praktycznie każdy centymetr ścian i sufitów, a wspaniałe inkrustowane meble wraz z mozaiką podłóg tworzą harmonijną całość. Pełni wrażeń wracamy na nocleg do Czeskich Budziejowic, gdzie jeszcze przed kolacją idziemy na spacer, by przejść się po największym w Czechach rynku miejskim z ratuszem, zobaczyć Czarną Wieżę i mury miejskie nad rzeką Molzą. Tam też mieliśmy okazję oglądać zabudowania słynnego browaru Budweiser Budvar, którego piwo tak bardzo sobie cenił dzielny wojak Szwejk.

Piątego dnia naszej eskapady opuszczamy Czeskie Budziejowice, by udać się do Jindrichuv Hradec. Naszym celem jest zwiedzenie jednego z największych czeskich zamków z XIII wieku. Oczekując na możliwość wejścia do zamku, przeszliśmy się indywidualnie uliczkami miasteczka, napotykając ciekawostkę w postaci oznaczenia miejsca, iż przebiega tu linia 15 południka, co skrzętnie wykorzystano do reklamy. Na wielkim dziedzińcu zamkowym, z arkadami przypominającymi Wawel, podziwialiśmy studnię osłoniętą wspaniałą witrażową kratą ze złoceniami. Pod koniec zwiedzania spotkała nas miła niespodzianka w postaci koncertu wiolonczelowego, w rotundzie o niezwykłej architekturze i akustyce. Wczesnym popołudniem dojeżdżamy do hotelu Voroneż 2 w Brnie, by po zakwaterowaniu jeszcze tego dnia ruszyć na zwiedzanie miasta. Przewodniczka oprowadza nas po najciekawszych miejscach, opowiadając jednocześnie o historii miasta i dziejach jej mieszkańców. Jednym z ciekawszych elementów była czarna, granitowa kolumna morowa z 1812 roku, upamiętniająca epidemię czarnej ospy, która zdziesiątkowała ludność nie tylko tej okolicy. Podobne kolumny, przypominające ten tragiczny fakt w historii Czech, spotykaliśmy też w innych miejscowościach. Przeszliśmy przez wspaniałe Centrum Handlowe mieszczące się w byłym pałacu rodziny Klein, z pasażem o przeszklonym dachu, by wyjść na obszerny Plac Wolności. Tam oglądaliśmy monumentalny pomnik poświęcony obrońcom Brna przed Szwedami. Na wzgórzu Petrov wstąpiliśmy do neogotyckiej katedry Piotra i Pawła z pięknymi witrażami i zabytkowymi organami. Obok katedry mieści się dawny pałac biskupi, z którego dziedzińca roztaczał się wspaniały widok na byłą letnią rezydencję królewską z XIII w. pod nazwą Spielberk. Rezydencję tę w XIX w. przebudowano na więzienie o najsurowszym rygorze, w którym przetrzymywano skazanych wielu narodowości. W roku 1952 r. więzienie zlikwidowano a budynki przekształcono na muzeum i sale koncertowe. Kończąc zwiedzanie, przed powrotem do hotelu, przechodzimy jeszcze przez plac z XVI- wiecznym teatrem, przed którym ustawiono pomnik W. A. Mozarta dla upamiętnienia jego pierwszego koncertu w tym mieście, gdy miał zaledwie 11 lat.

 Rankiem 6 dnia wycieczki, opuszczamy hotel w Brnie i jedziemy dalej. Mijamy pola słynnej bitwy Napoleona z carem Rosji w roku 1805, nazywanej bitwą pod Austerlitz. Dojeżdżamy do miejscowości Buchlow, gdzie na wzgórzu wybudowano w XIII wieku gotycki zamek obronny, będący własnością rodziny Berchtoldów. Współcześnie w zamku znajduje się galeria zbiorów historycznych, w tym biblioteka, sala rycerska i pomieszczenia mieszkalne. Ciekawostką jest fakt, iż jeden z członków rodziny Berchtoldów zapoczątkował gromadzenie zbiorów przyrodniczych, które przetrwały do czasów obecnych. Wielkość zamku i kłopoty z utrzymaniem (brak wody, trudności z ogrzewaniem) wymusiły budowę mniejszej rezydencji. W XVII w. wzniesiono  u  podnóża  zamku  barokowy pałac  w  stylu włoskiej  willi,  który

nazwano Buchlowice. Jego wnętrza ozdobiono bogatymi stiukami a całą posiadłość otoczono parkiem angielskim z bogatym drzewostanem. Spacerując po parku, wśród kwitnących krzewów azalii, mieliśmy sposobność podziwiania wspaniałej hodowli królewskich ptaków - pawi. Dalsza trasa tego dnia wiodła nas do miejscowości Kromeriż, gdzie odwiedziliśmy barokowy pałac ołomunieckich biskupów, zbudowany w XVII w. przez Karola II z Lichtensteinu. Od roku 1998 pałac i otaczające go ogrody wpisane są na listę światowego dziedzictwa przyrody i kultury UNESCO. Zakończeniem trasy tego dnia jest dojazd do hotelu Flora w Ołomuńcu.

Rano, 7-go dnia wycieczki, opuszczamy hotel i jedziemy z przewodnikiem zwiedzać Ołomuniec, który chlubi się posiadaniem drugiego po Pradze największego zbioru zabytków i klejnotów architektury. W pierwszej kolejności zatrzymaliśmy się przy XI- wiecznym klasztorze benedyktynów, gdzie już od prawie 200 lat znajduje się wojskowy szpital dla weteranów. Obejrzeliśmy też z zewnątrz nieczynne tego dnia archidiecezjalne muzeum sztuki, mieszczące się w byłym pałacu arcybiskupów. Na jednej ze ścian tegoż muzeum umieszczono tablicę informującą, iż w 1767 roku przebywał tu przez 3 miesiące W. A. Mozart. Następnie weszliśmy do przepięknej, gotyckiej katedry św. Wacława. Ujrzeliśmy urzekające piękną prostotą ostrołukowe sklepienia i kolumnady pokryte kolorową mozaiką oraz płaskorzeźbami świętych. Całości uroku tego przestrzennego wnętrza dopełniały bogato zdobione organy. Idziemy dalej, mijając po drodze XVI- wieczną siedzibę biskupów z muzeum karet i usytuowany po przeciwległej stronie arsenał z 1848 roku, ufundowany przez cesarzową Marię Teresę. Obecnie mieści się tu biblioteka uniwersytecka. Dochodzimy do rynku, w środku którego znajduje się 32- metrowa kolumna Najświętszej Trójcy, upamiętniająca morową zarazę. W pobliżu usytuowano fontannę (o nazwie Orion), jedną z siedmiu zabytkowych, rozmieszczonych w różnych punktach miasta, którym nadano imiona postaci z antycznej mitologii greckiej. Najstarsza z nich (fontanna Neptuna) pochodzi z 1683 r. Idąc dalej, odwiedzamy XVIII- wieczny kościół św. Michała o przepięknym wystroju barokowym, z przygniatającym wręcz bogactwem ozdób, co wynika m. innymi z faktu, iż tu przenoszono wyposażenie z innych, likwidowanych świątyń. Mamy też szczęście wysłuchania tu wspaniałego, kilkunastominutowego koncertu organowego. Przed wybiciem godziny 12-tej w południe gromadzimy się przed XIV- wiecznym ratuszem, by wysłuchać kurantów. Szczególną atrakcją turystyczną jest zachowany na jednej ze ścian tego ratusza zespół zegarów z ruchomymi figurami ludzi pracy z okresu socrealizmu. Dalsza nasza trasa tego dnia prowadzi do granicy Czech i Słowacji oraz do Dolnego Kubina, gdzie w hotelu Park zatrzymamy się na cztery kolejne noclegi. Otoczony górami Dolny Kubin stanowi centrum regionu Orawa z doskonałymi warunkami do uprawiania sportów i turystyki zarówno latem jak i zimą. Na miejscu znajdują się baseny Aquaparku, z których my też zamierzamy skorzystać.

8-my dzień naszej wycieczki planujemy jako wypoczynek i relaks. Rankiem jedziemy do skansenu Vlkolinec, będącego przykładem słowackiej architektury ludowej. Ponieważ jest to wioska usytuowana na wysokości 718 m npm, dojście do niej z parkingu wymagało pewnego wysiłku. We wsi, składającej się z 45 zabytkowych drewnianych domostw, zamieszkałych przez ludowych twórców i rolników, funkcjonuje maleńki kościółek z drewnianą dzwonnicą, prywatne muzeum, są punkty sprzedaży pamiątek i nawet czynna pompa, z której mieszkańcy pobierają wodę. Należy dodać, że w 1993 r. skansen ten, jako rezerwat architektury ludowej, został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po zejściu do autokaru przemieszczamy się na baseny termalne w Basenovej, gdzie przez kilka godzin korzystamy z różnorodnych form kąpieli. Sprzyjająca, słoneczna pogoda umożliwiła nam korzystanie z 5 basenów zewnętrznych, z podwodnymi masażami i o różnej temperaturze wody (26 – 390 C). Po powrocie do hotelu i spożyciu kolacji mamy możliwość skorzystania z sali, udostępnionej  do  naszego  wyłącznego  użytku  dla  zorganizowania  spotkania  pod  hasłem

 „wspomnienia w piosence”. Tu trzeba nadmienić, iż każdy z uczestników wycieczki został zaopatrzony przez Zarząd w stosowny śpiewnik z wyborem tekstów.

Dzień 9-ty. Mamy zwiedzić Demianowską Jaskinię Lodową, mieszczącą się w Narodowym Rezerwacie Przyrody. Wstajemy wcześniej, bo wejście do jaskini zaplanowano na godzinę 9 –tą ,a na wspięcie się od parkingu, drogą prowadzącą pod górę na wysokość 840 m npm, potrzeba było około 30. minut.. Docieramy na miejsce zasapani i spoceni, ale niska temperatura wewnątrz przynosi ochłodzenie. Przejście liczącej kilka kilometrów trasy, korytarzami na różnych poziomach, wymagało skupienia uwagi i wysiłku, by przy podziwianiu wspaniałych lodowych form nie potknąć się na licznych schodach i nierównościach. Łącznie pobyt w jaskini zajmuje ponad godzinę. Po wyjściu kupujemy pamiątki, i już teraz powoli schodzimy do autokaru, by realizować kolejny punkt naszego programu, jakim miało być zdobywanie szczytu Chopok. Dojeżdżamy do stacji wyciągowej kolejki linowej, skąd krzesełka wywożą nas na wysokość 1670 m npm. Część zostaje tutaj, reszta, już na piechotę, „wsapuje” się na szczyt. Grupa, która dociera na wysokość 2024 m, to 18 „szczęśliwców”, którzy mogą podziwiać wspaniałą panoramę Słowackich Niskich Tatr. Po trzech godzinach wszyscy zjeżdżamy kolejką linową do autokaru i udajemy się w drogę powrotną do hotelu. Po drodze zatrzymujemy się na krótki spacer po Liptowskim Mikulaszu, który w tym roku obchodzi 750 rocznicę założenia. Wchodzimy m.in. do średniowiecznego kościoła św. Mikołaja (św. Mikulasza), podziwiamy jego surowe formy i prostotę wyposażenia. W rynku zatrzymujemy się pod tablicą informującą, że w tym miejscu w marcu 1713 roku osądzony został ludowy bohater Juro Janosik. Po powrocie do hotelu i wcześniejszej kolacji, krytym pasażem nad rzeką Orawą, udajemy się do miejscowego Aquaparku, by przez 2 godziny, na wewnętrznych basenach zażywać relaksujących kąpieli termalnych.

Na dzień 10 –ty przewidziano przejazd do wsi Prosiek i relaksujący spacer Doliną Prosiecką do wodospadu Czerwone Piaski. Rzeczywistość była inna, bowiem spacer okazał się górską wędrówką, miejscami wymagającą wspinaczki po drabinach oraz korzystania z lin i łańcuchów. Trasa, jakkolwiek piękna, prowadząca lasem nad wysychającymi, kamienistymi strumieniami a także przez rozległe połoniny, była stosunkowo długa i wyczerpująca, bowiem łączny czas wędrówki wyniósł blisko 5 godzin. Jednakże jej urok, wspaniałe widoki i satysfakcja z pokonania własnej słabości rekompensowały poniesione trudy. Po powrocie do hotelu planowaliśmy, podobnie jak w dniu poprzednim, wieczorne kąpiele na basenach termalnych, lecz niestety, obiekt został zamknięty z powodu awarii. Wolny czas wykorzystano na indywidualne zwiedzanie urokliwych uliczek Dolnego Kubina.

Dzień 11 –ty; opuszczamy gościnny hotel Park i udajemy się w dalszą trasę, by zwiedzić ostatni w naszej wycieczce obiekt historyczny na Słowacji, ruiny średniowiecznego zamku królewskiego Spiski Hrad. Jest to największy tego typu kompleks zamkowy w środkowej Europie, wpisany w 1983 r. na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO jako zabytek klasy 0. W swej długiej historii, między XII a XVIII wiekiem był wielokrotnie przebudowywany, w zależności od potrzeb czasu i gustów właścicieli. W XVII w. zamek pełnił funkcję siedziby wojskowego garnizonu. Po pożarze w 1780 r. i stąd wynikłych zniszczeniach, zamek już nigdy nie odzyskał swojej świetności. Mimo to jeszcze dziś, usytuowane na wysokiej górze ruiny pozwalają na wyobrażenie jego wielkości i znaczenia. Wewnątrz murów zamkowych zachowała się zrekonstruowana kaplica oraz ekspozycja kuchni, pomieszczenia tortur, sali rycerskiej i izby służebnej. Turystom udostępnia się też platformę widokową na wieży zamkowej, z której roztacza się wspaniała panorama Spiszu. Kolejnym punktem naszego programu było odwiedzenie Aquaparku w Popradzie, na 1,5 godzinną kąpiel w mineralnych wodach uzdrowiska. Słoneczna pogoda umożliwiła skorzystanie z basenów na świeżym powietrzu. Opuszczaliśmy je niezbyt chętnie, ale czekała nas dalsza podróż dosyć trudnym odcinkiem drogi (dla kierowców!) przez góry… już do kraju. O godzinie 17.04 przekraczamy granicę Polski, zamykając zagraniczną część wycieczki i zmierzamy do Zakopanego, gdzie na Starej Pardałówce czekają na nas pokoje w pensjonacie „Marzenie”. Na miejscu jesteśmy stosunkowo wcześnie, tak że po rozlokowaniu i kolacji, mamy jeszcze czas, by usiąść na zewnątrz budynku i oddać się wspomnieniom o tym jak niegdyś „uprawiało się” górską turystykę.

Dzień 12 –ty, turystycznie rozpoczynamy od spotkania z przyjacielem „Wierchów”, panem Stefanem Tokarskim, przewodnikiem tatrzańskim, Honorowym Zbójnikiem Zakopanego, który przez dwa kolejne dni będzie oprowadzał nas po okolicy. Celem dzisiejszej wycieczki jest Rusinowa Polana. Jadąc w tamtym kierunku zatrzymujemy się przy drewnianym kościółku na Jaszczurówce, wybudowanym w roku 1907 wg. projektu Stanisława Witkiewicza (Witkacego). Wewnątrz piękna, drewniana sztukateria, której dodatkowego ciepła nadają kolorowe witraże. Ruszamy dalej i dojeżdżając do parkingu Tatrzańskiego Parku Narodowego, pozostawiamy autokar, by pieszo dalej wędrować do celu dzisiejszej wycieczki. Nazwa Rusinowa Polana pochodzi od nazwiska właścicieli tych terenów, Rusinów – sołtysów z Gronia, którym te ziemie zostały nadane w 1628 r. przez króla Zygmunta III Wazę. Jest to rozległa łąka u podnóża Tatr Wysokich, na której od wieków wypasano owce. Na obrzeżach polany „wyrosły” góralskie szałasy, gdzie wytwarza się i sprzedaje świeże i wędzone owcze sery, z czego my też skwapliwie skorzystaliśmy. Po półgodzinnym wypoczynku zeszliśmy do Wiktorówek, gdzie znajduje się drewniane Sanktuarium M. B. Jaworzyńskiej Królowej Tatr. Jest to świątynia o podobnym charakterze jak wcześniej wspomniany kościółek na Jaszczurówce. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Muzeum Przyrodnicze Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdzie mieliśmy możliwość obejrzenia filmu o tatrzańskiej faunie i florze a także zgromadzonych tam eksponatów. Wieczorem, zgodnie z planem, spotkaliśmy się przy grillu i kominku na Jubileuszowej Biesiadzie wspomnieniowej, której stronę gastronomiczną zabezpieczyli nam właściciele pensjonatu, na zlecenie naszego przewoźnika turystycznego Eid-Pol. Wspomnieniami o powstawaniu KTG „Wierchy” podzielili się współtwórcy Klubu: Henio Wacewicz, Halinka Dargacz i Lolek Budniak. Najbardziej aktywni członkowie zostali uhonorowani odznaką 60 – lecia PTTK. Były też opowiadane i odczytywane wspomnienia o wcześniejszych eskapadach „Wierchów” w Zakopanem i tych turystach, których góry zabrały na zawsze. Nie obyło się bez łez wzruszenia… Stosując się do przepisów porządkowych, mimo chęci kontynuowania, spotkanie zakończono o 22.00 wspólnym kręgiem połączonych rąk.

Dzień 13 –ty. Rano przyszedł pan Stefan i po śniadaniu, bez zbędnej zwłoki, ruszyliśmy w „objazdówkę” po Podhalu. Najpierw jedziemy na wzgórze Bachledówki (947m npm) gdzie w 1991r. mieszkający tam Paulini, przy wsparciu okolicznej ludności, wybudowali drewniany kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Wnętrze świątyni utrzymane jest w jednolitym stylu, a wszystkie boazerie, obudowa tabernakulum, potężna rozeta – dziewięćsił - na głównej ścianie prezbiterium z wizerunkiem patronki w środku, ławki i inne elementy wyposażenia wykonane są z różnego koloru drewna i bogato zdobione typowymi góralskimi motywami geometrycznymi oraz roślinnymi. Do stojącego obok Domu Zakonnego Paulinów, w latach 1967 – 73 przyjeżdżał na wypoczynek Prymas Polski, kardynał J. Wyszyński wraz kardynałem K. Wojtyłą, ówczesnym metropolitą krakowskim. W następnej kolejności zajechaliśmy do dworu szlacheckiego w Łopusznej, stanowiącego filię Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Dwór, wybudowany w roku 1790, należał m. in. do rodziny Tetmajerów. Wewnątrz wyeksponowano typowe wyposażenie wiejskiej chaty na Podhalu w XIX wieku. Uzyskaliśmy też informację, iż w Łopusznej urodził się ks. J. Tischner, który pochowany też został na miejscowym cmentarzu. Dalsza trasa prowadziła do Dębna, gdzie mieliśmy zobaczyć słynny drewniany kościółek z XV wieku. Po drodze mijaliśmy najdłuższą wieś w Polsce, Ochotnicę, ciągnącą się przez 24 km. Kościółek w Dębnie, pw. Michała Archanioła, został zbudowany przez zbójników bez użycia gwoździ. Wewnątrz mogliśmy podziwiać wspaniałą polichromię na drewnie (ciekawe kompozycje kolorystyczne), rzeźbione, koronkowe ozdoby ołtarza głównego oraz krucyfiks z XIV w. Do ciekawostek należą przybudówki do ścian bocznych kościółka, tzw. soboty, gdzie wierni odczekiwali na ranne msze niedzielne. Zabytek został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zmierzając  dalej w kierunku Pienin, dojechaliśmy do Niedzicy, gdzie mieliśmy możliwość zwiedzania zamku położonego nad Zalewem Czorsztyńskim. Zamek ten, wybudowany w XIV w., był własnością różnych rodów a od 1858 do 1945 r. należał do węgierskiej rodziny Salamonów. Obecnie mieści się w nim hotel oraz muzeum wnętrz i historii regionu spiskiego. W części muzealnej mogliśmy zobaczyć komnaty Salamonów, izby pańskie, izby straży i salę myśliwską. Drewniane schody prowadziły na taras widokowy, z którego podziwialiśmy wspaniałą panoramę okolicy. Zeszliśmy też do zamkowych lochów, które służyły jako piwnice i więzienie (obecnie urządzono tu tzw. izbę tortur). Na skraju dziedzińca zamkowego znajduje się studnia, wykuta w litej wapiennej skale, o głębokości ponad 60 m. Po przeciwległej stronie Dunajca, nad skarpą Zalewu, widoczne były odległe ruiny zamku w Czorsztynie. Zamek w Niedzicy był plenerem wielu polskich filmów, m. in, „Zemsty” wg A. Fredry. Wracając trasą do Zakopanego mijaliśmy miejscowość Nowe Maniowy, zamieszkałą prze z ludność wysiedloną z terenów obecnego Zalewu Czorsztyńskiego. Przed Zakopanem, we wsi Chochołów, cała nasza grupa została zaproszona do domu pana Stefana, gdzie mogliśmy wręczyć gospodarzowi odznakę 60 – lecia PTTK. Przed powrotem do hotelu, zatrzymaliśmy się na parkingu w centrum Zakopanego, by odwiedzić znane miejsca, a w tym Krupówki i cmentarz na Pękowym Brzyzku, gdzie znajdują się mogiły wielu znanych, zasłużonych dla gór Polaków.

14-ty i ostatni dzień wycieczki. Wstajemy wcześniej, bo przed nami daleka droga do Gdyni. Przyśpieszone śniadanie i… ruszamy. Jakkolwiek pogoda dopisuje, to długość trasy nie pozwala na turystykę i odwiedzanie mijanych miejscowości. Wyjątek robimy w okolicy Łęczycy, gdzie w celu choćby niewielkiego odpoczynku, postanawiamy zwiedzić XII - wieczną kolegiatę w Tumie. Korzystając z uprzejmości miejscowego proboszcza otrzymujemy ciekawe informacje z dziejów tego kościoła. Podobno pierwsza świątynia w tym miejscu była budowana w latach 997 – 1167. W roku 1293 spalili ją Litwini wraz z 500 wiernymi wewnątrz. Władcy Łęczycy odbudowali kościół, który oparł się pożodze miasta wznieconej przez Krzyżaków w 1358 r. W 50 lat później, tu właśnie król Władysław Jagiełło ogłosił wypowiedzenie wojny Krzyżakom. W XVIII wieku romański kościół został przebudowany na barokowy (pozostał jeden ołtarz). W czasie II wojny światowej kościół i wieża uległy ruinie. W latach 1948 – 58 kościół wyremontowano z funduszy państwowych, przywracając mu styl romański. Aktualnie trwają prace nad odtworzeniem wnętrza, w którym dominuje kamień i cegła. To, co widzieliśmy, poraża swoją wielkością i surowością – ale takim był styl romański, w którym zdobnictwo i przepych nie stanowiły dominacji. Kontynuując naszą podróż, zatrzymaliśmy się na obiad w karczmie „Miłosna”, która była ostatnim naszym przystankiem na trasie. Do Gdyni przyjechaliśmy około godziny 21-szej i mimo zmęczenia wszystkim było trochę smutno, że wycieczka się skończyła.

 

                                                                                              Opracowanie

                                                                                              Jadwiga i Wojciech Augulewicz


 


BAL 45-LECIA

                   Dnia 04.02.2012 r. turyści z KTG "Wierchy" razem z przyjaciółmi bawili się na corocznym "Balu przebierańców" zorganizowanym na Promie "Scandynavia" w Gdańsku.Tegoroczny bal odbył się w roku jubileuszowym klubu i jak przystało na członków klubu "Sześciu Kontynentów" stroje balowiczów były z różnych stron świata np: Hiszpanii, Francji, Meksyku, Teksasu, Japonii, Egiptu, Turcji, Gruzji itd. Wszystkim dopisywały humory i kondycja.Tańcom i spiewom nie było końca.Bawiono się do białego rana. Królową balu została Helenka. Po krótkim odpoczynku w kabinach i po wyśmienitym śniadaniu, w dobrych nastrojach o godz.12:00 następnego dnia opuścilismy gościnny prom. Wszyscy chcemy wrócić tam za rok na tak wspaniały bal.

                                                                                                                                                            Tekst redagowała:  Halina Dargacz